* sensem życia jest zbieranie doświadczeń, umożliwiające rozwój duchowy i postęp na trwającej miliony wcieleń drodze do ponownego zjednoczenia się z Inteligencją Stwórczą, znaną również jako Bóg albo Żyjący Wszechświat - w każdym razie, każdy z nas ma w sobie tego cząstkę, która życie za życiem uczy się i rozwija, a właściwie przypomina sobie, o co chodziło; każdy będzie kiedyś takim potężnym bogiem, jak Jehowa - który miał ok. 7,5 metra wzrostu i całkiem możliwe, że potrafiłby wzrokiem powyginać cały komplet sztućców naraz, a gdyby np. szarżowało na niego stado mamutów - siłą woli unieść się ponad korony drzew (zresztą w Biblii powinna być wzmianka o spotkaniu przez ekipę Mojżesza gigantów podczas wędrówki przez syryjską pustynię - ale wyrzucili ten fragment w 189 r. n.e., kiedy pierwszy raz redagowano tę pozycję); żyje się miliony lub miliardy razy, aż w końcu "ukończysz tę grę" i wtedy to jest lepsze niż orgazm, takie zjednoczenie z nieskończonością, miłością czy które słowo by to wyczerpywało (po drodze wcześniej jednoczysz się z innymi świadomościami, dziś znanymi Tobie jako inne dusze)

* w przeszłości na naszej planecie mieszali różni klienci z innych systemów gwiezdnych, do historii przeszli jako bogowie rozmaitych mitologii znani ze sporego numeru buta; ślady ich boskiej obecności tkwią nadal w ziemi i pod wodą, nie wspominając o pamiątkach z działań wojennych typu Wielki Kanion; Atlantyda, te sprawy - to wszystko wydarzyło się naprawdę, mieli bazy na Księżycu i Marsie, centaury i syreny to były eksperymenty tych "bogów", żeby wymienić tylko te najmniej chore

* karma wraca w następnym wcieleniu, to znaczy człowiek odradza się dokładnie w takim świecie, jaki w poprzednim życiu pomógł wytworzyć swoimi czynami, słowami i myślami; nie można odrodzić się jako pies ani drzewo, to są inne rodzaje dusz; w naszej galaktyce forma ludzka wyewoluowała niezależnie na 44 milionach planet - ma swoje miejsce w potencjale rozwoju życia we Wszechświecie tak samo jak gwiazdy, planety, rośliny czy zwierzęta; przy czym jest to pozycja uprzywilejowana, najwyższa, choć na innych planetach zdarzają się także inne 'formy końcowe' i też są spoko

* istnieją miriady miriad wszechświatów i ciągle powstają nowe - to znaczy Plejaranie byli tylko o jeden wszechświat "wyżej" i to tam się rodzą takie, jak nasz, obecnie znajduje się tam jakoby 10 do potęgi 49 wszechświatów - 1 i 49 zer; nasz jest ze dwadzieścia razy starszy, niż nasi naukowcy to ustalili, ale owa różnica w kalkulacjach wynika po prostu z tego, że oni to liczą od narodzin "pomysłu na wszechświat" - idei, którą wymyśla wszechświat stwórczy wobec danego; generalnie teoria Wielkiego Wybuchu jest słuszna, również chronologicznie nie najgorsza; kiedyś Ziemia miała dwa naturalne księżyce, ale obydwa zapodziały się gdzieś po drodze przez epoki i ery; planety to także żywe organizmy, tylko bardziej powolne i o niższym poziomie świadomości - np. epoka lodowcowa to dla planety coś jak sen; podróże w czasie to normalka niczym wiosłowanie po jeziorze, w końcu żyjemy w czasoprzestrzeni - czas to wymiar jak każdy inny; eksplozje nuklearne niszczą mikroorganizmy znajdujące się na początku łańcuchów troficznych, powodują też zmiany w rotacji Ziemi; eksploatacja podziemnych zasobów planety spotka się z odpowiedzią jej 'systemu immunologicznego'; to nie przypadek, że pod wielkimi aglomeracjami miejskimi odkrywane są złoża żelaza, a pewien jego rodzaj występuje wyłącznie w Indiach - to ludzkie myślenie jest istotnym czynnikiem, jeśli chodzi o powstawanie takich złóż; Ziemię otacza dzwon negatywnej energii wytwarzanej przez myślenie religijne, podczas gdy np. tylko po II wojnie światowej kardynałowie z Watykanu otruli dwóch papieży, którzy nie okazali się dostatecznie drętwi

* przybysze z bardziej rozwiniętych światów na ogół mają lepsze rzeczy do roboty, niż nawijanie z Ziemianami - tak jak my nie zaczepiamy żuli spod sklepu ani spidziarzy z bramy, jako że zazwyczaj reprezentują oni nieco inny klimat duchowy - ale często np. ludzie z Ziemi, którzy mają spodki i chcieliby to zachować w tajemnicy, mówią do przypadkowych świadków: "cześć, jesteśmy z kosmosu, chodźcie zobaczyć nasz statek" - a potem kulka w łeb; przy okazji, pochówek ciała w ziemi to optymalny pomysł, Plejaranie tak samo rozwiązują tę kwestię (z tym, że według nich nasi naukowcy nie potrafią jeszcze trafnie określić momentu śmierci i stąd biorą się przypadki, gdy ludzie "ożywają" w kostnicach)

* ludzie na Ziemi są rozwinięci bardzo niesymetrycznie - całkiem nieźli technologicznie i poważnie opóźnieni duchowo, a taki rozdźwięk jest bardzo niebezpieczny; nasze astrologia i numerologia to błądzenie po omacku, to znaczy coś w tym jest - nawet sporo - ale raczej nie w naszym wydaniu, np. moment urodzin Plejaranie obliczają co do sekundy, w której główka dziecka wychodzi z łona matki i uderzają w nią energie kosmosu

* najważniejsze prawo Wszechświata to prawo wszystkich istot do wolnej woli i podążania własną ścieżką rozwoju; dlatego nikt nie zbawi naszej planety za nas, ponieważ byłoby to pogwałcenie naszego prawa do uczenia się na własnych błędach - one właśnie po to są; jeżeli oni rozwiązaliby nasze problemy za nas, to my byśmy nie wyewoluowali - takie wyjście to ostateczność, gdyż wówczas stalibyśmy się kosmicznymi maminsynkami

* gościu, którego ukrzyżowali na Golgocie - tak naprawdę zapadł wtedy w śpiączkę, przy czym większość kości w jego ciele była połamana już podczas drogi krzyżowej - zdjęty z krzyża dzięki troskliwej opiece odżył i zdołał dyskretnie wyemigrować do Kaszmiru, gdzie w wieku 45 lat ożenił się z młodą dziewczyną, spłodził czworo dzieci i przetrwał w pamięci jako święty Issa, a dożył ok. 110-115 lat; po drodze zmarła jego mama Maria, kiedy on miał 38 lat - pochowano ją w Pakistanie, gdzie po dziś dzień mają np. browar "Mary" po starożytnej świętej o tym imieniu (te fakty odkryto już w połowie XIX wieku, wtedy też zaczęły powstawać na ten temat książki w Stanach oraz Indiach); w rzeczywistości miał na imię Immanuel, widział przyszłość, potem Św. Paweł chciał dobrze, ale dość istotnie poprzekręcał jego nauki (które zresztą nie były niczym szczególnie nowym już w tamtych czasach, to jest pradawna wiedza z gwiazd) - np. wcale nie mówił, żeby nadstawiać drugi policzek: Plejaranie tłumaczą, że po to właśnie "Bóg" dał nam ręce i nogi, byśmy mogli się nimi bronić w razie potrzeby - mało tego, to jest nasz obowiązek; "Jezus Chrystus" to fraza wymyślona w 189 r. n. e., samo brzmienie słowa "Christos" negatywnie oddziałuje na podświadomość (każde słowo, brzmienie, jakoś wpływa - to są wibracje dźwiękowe, które odbieramy); Immanuel był synem ziemianki Marii i jakiegoś Gabriela z innej planety, możliwe że dzieckiem z probówki, a jego narodziny to była "wola Boga" w tym sensie, że bogami nazywano najbardziej rozwinięte jednostki ludzkie mieszkające po różnych planetach - tak mądre, że ich wolę powinno się respektować; oryginalne nauki Immanuela spisane przez Judasza Iskariotę (było wtedy dwóch ludzi o takim samym podwójnym imieniu) do spółki z Meierem odkopał w latach 60-tych prawosławny duchowny Isa Rashid, który możliwe że właśnie z tego powodu nie dożył starości - to, co udało się odtworzyć, funkcjonuje już m.in. po niemiecku i angielsku (jako "Talmud of Immanuel")

* w przeciwieństwie do innych źródeł, według Billy'ego Meiera pradawne królestwo Mu to też byli ludzie, a nie "węże" - w ogóle Plejaranie mało mówią o negatywnych stworach i że dużo jest sztucznego siania paniki wokół takich tematów; z tym, że zawsze też zastrzegali, że nie mówią Billy'emu wszystkiego, aby nie narażać go ponad miarę (i tak odbyło się 19 udokumentowanych prób zamachu na jego życie, np. w wykonaniu religijnych fanatyczek)

* według Plejaran Wenus była niegdyś księżycem Urana, który na obecną orbitę trafił w ślad za gigantyczną kometą powodującą na Ziemi potopy - następny w 2275 r.; nasz Księżyc to kawałek jakiejś planety z innego układu, wykończonej przez tą samą kometę, który przybłąkał się tu na zasadzie swobodnego dryfu miliony lat przez kosmos; w naszym Układzie nie ma innych form życia; teksty napisane w sanskrycie, księga Enocha i kalendarz Majów to materiały źródłowe, w których powinniśmy szukać wiarygodnych danych historycznych - w przeciwieństwie do innych znanych ksiąg, nie zostały zmienione i nie poddawano ich nigdy obróbce pod kątem interesów potęg politycznych lub hierarchów religijnych; wielokilometrowe proste linie z Nazca to ślady po podziemnych kablach pradawnych kolonizatorów z gwiazdozbioru Andromedy, którymi oni po prostu przesyłali zasilanie do swoich budowli - na Ziemi wciąż nikt nie potrafi tego rozpracować, w jaki sposób wykorzystywano te kanały; Herkules miał 3 metry wzrostu, Noe - 3,10, Adam - 5 metrów, Gilgamesz - 7,5 m, "bogowie" z Wyspy Wielkanocnej (okrutni psychopaci) - 11 metrów wzrostu (max dla Ludzi to 12 m); imię człowieka jest bardzo ważne i źle dobrane może komplikować życie; osoby homoseksualne to dusze, które umierając nie były wewnętrznie przekonane, czy w następnym wcieleniu chcą być mężczyzną, czy kobietą

* nasi przodkowie z systemu Lutni i Wegi pierwszy raz skolonizowali Ziemię 22 miliony lat temu; potem kometa - niszczyciel zaskoczyła ich w ich własnym układzie, powodując powrót prawie do społeczeństwa pierwotnego; jednak odrodzili się i następnie w okrutny sposób podbili tysiące światów, z reguły przy użyciu potężnych broni niszcząc na nich życie podczas wstępnego uderzenia; ich przywódcy byli bardzo rozwinięci pod względem mocy ducha i nazywano ich Ihwh - nie wiadomo, jak to wymawiać, ale można też "Jahwe"; podczas sześćsetletniej wojny domowej jedna z fal uchodźców liczyła 183 wielkie statki międzygwiezdne i 360 tys. ludzi, przewodził im niejaki Asyl, a jego córka i następczyni miała na imię Plea - dlatego ich gwiazdy dostały u nas ksywkę "Plejady"; potem znowu natknęli się w kosmosie na ową kometę, znaleźli w jej ogonie szczątki swej dawnej planety z konstelacji Lutni i podążając za nią, ponownie odkryli Ziemię oraz pozostałości niegdysiejszego osadnictwa własnych protoplastów - rozpoczęła się kolejna kolonizacja, ok. 230 tys. lat temu, a następnie kolejne wojny domowe pomiędzy nimi już tu na miejscu - kiedyś nie byli tacy pokojowi, jak teraz; przez parę tysięcy lat Ziemia funkcjonowała też jako kolonia karna, coś w rodzaju najdalszego zakątka w ich imperium; 50 tys. lat temu w ich układzie znowu rozgorzała wojna domowa i na Ziemię przybyło 70 tys. uchodźców, to wówczas rdzenni mieszkańcy naszej planety pierwszy raz zaczęli między sobą mówić coś o jakimś bogu - chodziło o Pelagona, ich lidera, który żył 4000 lat, miał 8 - 10 metrów wzrostu, a telekineza i telepatia to były wtedy popularne umiejętności w ogóle między tymi kolonizatorami; ich społeczność trwała jeszcze 5 tys. lat po śmierci Pelagona, a następnie urządzili sobie kolejną wojnę domową, z której niedobitki opuściły Ziemię ok. 40 tys. lat temu i planeta przez jakiś czas znów pozostawiona była sama sobie, na 7 tys. lat; ekspansjoniści z Lutni i Wegi zasiali życie na tysiącach planet, a ludzie wyewoluowali w postacie mierzące od 50 cm do dwunastometrowych; to oni też na drodze eksperymentów stworzyli m.in. małpy człekokształtne, neandertalczyków oraz kilka typów yeti (są w większości nieśmiałe i niektóre żyją niemal piętnaście tysięcy lat - ale w 1975 r. na Ziemi było już tylko siedem osobników); 33 tys. lat temu Ludzie wrócili i założyli Atlantydę oraz Mu (lider miał na imię Atlant, jego żona kierowała "mniejszą Atlantydą" na Morzu Śródziemnym, a jej tata Muris miastem Mu - pośrodku pustyni Gobi, z dwoma podziemnymi miastami Agharta I i Agharta II) - te królestwa miały kolonie na całej planecie; znaleźli się tacy, co znowu chcieli wojować - wyrzucono ich na gwiazdę Bernarda, ale po 2 tys. lat wrócili rozwinięci technologicznie (13 tys. lat temu) z liderem Arisem i osiedlili się gdzieś na Florydzie, która znajdowała się wtedy bardziej na północy, to znaczy planeta była inaczej obrócona; Atlantyda leżała pomiędzy Afryką i Ameryką Płd., tam i trochę wyżej - na dzisiejszym ...Atlantyku); ludziom Arisa udało się doprowadzić do wojny pomiędzy Atlantydą i Mu, która trwała jeden dzień, a dokładniej 20 minut - pojazdy powietrzne Atlantów z zaskoczenia zniszczyły Mu, a z kolei niedobitki tamtych przyczepiły silniki do siedmiomilowej asteroidy z pasa resztek planety Melona, którą w odwecie skierowali na Atlantydę: asteroida spaliła się przed dotarciem do powierzchni, jednak wywołała zapłon atmosfery i pęknięcie dna oceanu, który pochłonął metropolię, natomiast atmosfera Ziemi została zanieczyszczona pyłem na 40 lat; najlepiej przetrwała to wszystko ekipa Arisa, której naukowcy mogli się wtedy rozszaleć : Semiasa zmajstrował Ewę i Adama z rdzennych mieszkańców naszej planety (rasy czerwonoskóra, czarnoskóra i żółta - biali są wszyscy przybłędami), miksując ich z DNA przywleczonym z kosmosu, to od nich pochodzimy i wówczas doszło do manipulacji genetycznych, w wyniku których żyjemy tak krótko; 9 tys. lat temu krwiożerczy wnuczek Arisa imieniem Jehowa oświadczył Żydom, że wybrał ich na swoich wyznawców; następni członkowie rodu nie byli już tacy porąbani i w końcu wrócili do swoich gwiazd, gdzie się uspokoiło - około I wieku n.e.; wyświetlili się u nas ponownie dopiero w wieku XVI, aby opiekować się planetą i ponaprawiać trochę błędów przodków, jak również asystować nam na przestrzeni następnych wieków do XXVII-go, które będą czasem wielkich i decydujących przemian, co ma również związek ze zbliżaniem się naszego układu do Centralnego Słońca Galaktyki, oznaczającym czas wielkiej szansy i szybko następujących wydarzeń

* ludzki genom został sztucznie "wzbogacony" o gen starzenia, kilkakrotnie skracający długość życia, żeby fizol nie zdążył zgrać się z wszechświatem na tyle, aby uzyskać dostęp do jego mocy, z którymi mógłby zagrozić swoim panom: m.in. telekineza, telepatia, te klimaty - to są normalne ludzkie umiejętności, coś jak pływanie albo jazda na rowerze, tyle że trochę trudniej się nauczyć, zwłaszcza kiedy ogłupiają Cię w drugą stronę (a obecnie już np. wprost faszerują zmodyfikowaną genetycznie żywnością, chociaż i tak własną świadomością można przezwyciężyć powodowane tym zmiany w DNA - inne źródła, przekaz Plejaran zasadniczo pochodzi sprzed wymiany jedzenia na "poprawione", o którą zdaje się nikt nigdy nikogo nie prosił, a nagle wszyscy to jemy i też nie ma o tym w telewizji, pewnie, kogo by to mogło obchodzić, że np. takie pomidory straciły zdrowy smak, a połowy produktów wysoko przetworzonych nie ruszają już nawet psy - kto ma psa i go częstuje, wie o co chodzi)

* zdarza się, że np. po śmierci w wyniku nagłego wypadku duch jest skołowany, gdyż czuje, że to jeszcze nie jego czas - i zamiast udać się tam, gdzie powinien, wchodzi do jakiegoś innego ciała, po czym taka osoba zaczyna mieć problemy z psychiką - maksymalnie mogą być trzy duchy w jednym ciele, wliczając prawowitego właściciela; takiego ducha należy w czasie hipnozy przekonać, że umarł i wytłumaczyć mu, o co chodzi - potwierdza to praktyka współczesnych psychologów z USA, niektórym pacjentom tylko w ten oryginalny sposób udało się pomóc; wywoływanie duchów to bzdury, odpoczywających nie powinno się budzić, a gdyby nawet komuś się udało, to duch będzie raczej wnerwiony i najwyżej sobie zażartuje - ale na Ziemi i tak tylko 4 osoby by to potrafiły i żadna z nich tego nie zrobi, skoro to bez sensu, coś jak budzenie ludzi w środku nocy

* za najgłupszy wyśledzony pomysł ziemskich naukowców Plejaranie uważają skonstruowanie bomby bromowej do tworzenia dziur ozonowych ponad krajami przeciwnika - taka dziura znika po setkach lat, a haczyk polega tu na tym, że one mogą się przemieszczać; przypuszczalnie niezmienne położenie naszej współczesnej dziury ozonowej nad biegunem to efekt czyichś starań

* Plejaranie relacjonują, że widzieli w przyszłości (pięć wieków naprzód) całkiem niezłą Ziemię, której mieszkańcy żyją w pokoju, z tym że jest ich dużo mniej

* w naszej galaktyce ludzie skolonizowali ponad 7 miliardów 800 milionów planet; znane są 343 wariacje formy ludzkiej, tzn. co do koloru skóry, liczby palców itd.; duch zasiedla zarodek po 3 tygodniach - u nich aborcja jest dopuszczalna do tego momentu; Plejaranie funkcjonują w ramach pewnej konfederacji, gdzie 140 miliardów ludzi oraz innych istot podejmuje decyzje na zasadzie, że niczego nie zmieniają, dopóki wszyscy się nie zgodzą; nie mieszkają w dużych miastach, bo to niezdrowe ze względu na przenikanie się myśli; mają domy i małżeństwa na zasadzie 1 mężczyzna dla 1-4 kobiet, żyją 400-500 lat, nie palą, ale mają coś podobnego do alkoholu, jednak z tym nie przesadzają; kobiety malują sobie oczy, mężczyźni nie tańczą, bo to pozbawia jakiegoś męskiego pierwiastka; nie komponują, preferują muzykę planet i zmiksowane wibracje kosmosu

* wiele latających spodków obserwowanych na Ziemi to pojazdy skonstruowane przez różne kraje - pierwszy lot w lutym 1945 r. w Niemczech; informacje z 1975 r: pewne rządy budują spodki o stumetrowej średnicy, ale o napędzie atomowym i wysokiej awaryjności, od których lepiej trzymać się z daleka ze względu na radioaktywność - kiedy muszą lądować, wychodzą i mówią ludziom, że przybywają z innej planety, a potem np. ich porywają; wielu ludzi przekonanych, że mają kontakt z kosmitami, ma kontakt właśnie z takimi 'kosmitami'; Szarzy przybywają z systemu Zeta Reticuli i faktycznie uprowadzili parę osób, mieli też kontakty z władzami USA, ale zostało to mocno rozdmuchane, żaden rząd nie utrzymuje stałego kontaktu z obcymi - informacje z 1989 r.

* ok. roku 1000 n.e. na Ziemię przybyła ekspedycja ludzi z galaktyki Naser, która po 50 latach studiowania naszych religii, kultury i sztuki, powróciła do swojego świata i zdała relację z tego, czym się zajmowali; pojawiły się spory dotyczące religii i wysłano do nas kolejną ekspedycję, która powróciła po 5 latach, a wtedy kilka ich planet toczyło już wojny religijne, budowano kościoły, przypuszczalnie także meczety itd.; kilka planet uległo zniszczeniu, jednak wojna rozprzestrzeniała się dalej i wskutek narastającej destrukcji, zakłóceniu uległy orbity oraz pola magnetyczne wielu układów planetarnych, które zaczęły zapadać się do grawitacyjnego leja, co z kolei zaburzyło stabilność całej galaktyki - jej centralna część uległa zniszczeniu, zlepiły się tysiące planet, wszystko z powodu głupiej wojny o to, kto będzie 'bliżej Boga'...

* Plejaranie mają teraz pokój od 15 tys. lat; niektóre z ich planet są na poły w innym wymiarze, ludzie na nich są już tylko w połowie fizyczni, nie potrzebują dłużej cyklu życia i śmierci, tylko sobie ewoluują na kolejne poziomy gęstości/wibracji/ewolucji ducha; inne autentyczne kontakty Plejaran na Ziemi to Daniel Fry i Viktor Schauberger; z kolei człowiek o nazwisku George Adamski to kompletny oszust, który w życiu nie widział żadnego kosmity

* według Plejaran zamiast z kimś walczyć, z jakimiś wrogimi czy złymi siłami, lepiej po prostu rozwijać się duchowo jako osoba i będąc kimś spójnym, dawać przykład innym - to na tym warto się koncentrować

* 17,5 tysiąca mieszkańców Ziemi (ok. 1980 r.) ma kontakt z Plejaranami na zasadzie odbierania impulsów, "natchnienia" itp. - ale nieliczni z nich sobie to uświadamiają; Plejaranie nadają pewne myśli, idee, sny etc., które osoby otwarte i wrażliwe potrafią odbierać; z kolei ok. 700 osób odbiera transmisje od "plejarańskich terrorystów" spod piramidy w Gizie [później ich stamtąd usunęli] - chodziłoby głównie o hierarchów religijnych i politycznych, osoby podatne na złudzenia; 5 lat świetlnych od Ziemi jest kilka planet zamieszkanych przez ludzi, którzy są potomkami uchodźców z zagłady Atlantydy, ale nie za bardzo się rozwinęli i wyprzedzają nas technologicznie jedynie o 117 lat; nierzadko odwiedzają Ziemię po nasiona, gdyż np. na planecie Ekart mają 23 miliardy mieszkańców - ich pojazdy są u nas często fotografowane, są pokojowi, ale podobnie jak inni rozwinięci, nieszczególnie zainteresowani kontaktem z nami jeszcze na tym etapie; Słońce jest zimniejsze pod powierzchnią - nasi naukowcy póki co nie rozumieją jego natury; miliard ludzi na naszej planecie jest w ogóle niepoliczonych w żadnych spisach; rocznie w atmosferę Ziemi wchodzi około 3 tys. pojazdów z kosmosu, ale w większości należą one do tych samych paru czy parunastu ras

* ziemscy naukowcy odkryją kometę (stało się to w 1987 r.), która zostanie nazwana Toutatis (sprawdziło się); w roku 2003 w elektrowni atomowej w Lyonie dojdzie do niebezpiecznego incydentu (ang. 'near accident') - też się sprawdziło, a w jaki sposób przewidział to jednoręki farmer ze szwajcarskich gór, który ukończył tylko podstawówkę - nie wiadomo (teksty Meiera były dostępne po niemiecku w latach 70-tych, a w Stanach w języku angielskim zaczęły krążyć na początku lat 80-tych)

* rywalizacja pomiędzy ludźmi jest bez sensu, gdyż wszyscy jesteśmy tak naprawdę tym samym, cząstkami jednej siły - przykładowo na co dzień przenikają się choćby nasze myśli; to tak, jak gdyby lewa ręka próbowała udowadniać prawej, że jest lepsza i coś więcej warta - trochę nie na temat, nie o to chodzi w byciu ręką

* szczęście będzie Ci sprzyjać, tak jakby Wszechświat był zawodnikiem w Twojej drużynie, który ściąga na siebie Twoich przeciwników i podaje Ci na tyle często, że masz sporo sytuacji - jeżeli Ty tak samo będziesz zawodnikiem w Jego drużynie, kiedy zrozumiesz jego prawa, motywy oraz intencje, tak jak odprawę trenera przed meczem, a potem jeszcze zrealizujesz to na boisku, żyjąc i działając wedle tych samych reguł i pobudek, co kosmos - wtedy nie musisz już o nic prosić, On sam udostępni Ci swojej mocy, geniuszu i wglądu w warstwy sensów nie do zrozumienia dla nas jeszcze na tym etapie - np. ludzie z jakiejś 9-tej czy 10-tej gęstości (czegoś w stylu wymiaru) do podróży międzyplanetarnych nie potrzebują już pojazdów, biletów nie kasowali pewnie od miliardów lat - przenoszą się za pomocą siły woli na zasadzie zbliżonej do teleportacji, czy to jakby wszechświat transportuje ich niczym swoich pracowników albo agentów

* myśli to też są czyny; tak samo słowa

   Więcej tekstu w j.pol. o informacjach z kontaktów Billy'ego Meiera można znaleźć tutaj i tu, a osoby niepewne co do sensu życia bez wątpienia powinny rzucić okiem na ten konkret.

Przesłanie Plejaran - źródło: Billy Meier

Przekaz Andromedan - źródło: Alex Collier

   W odróżnieniu od Billy'ego Meiera, Alex Collier nie przedstawił do analizy żadnych zdjęć pozaziemskich pojazdów ani metali z innych planet - medialny reprezentant Billy'ego Meiera w USA, Michael Horn, uważa go za kontakt niewiarygodny. Według Colliera (i np. Stewarta Swerdlowa - który akurat chyba wie co mówi, choć jak wszyscy uczestnicy Project Montauk nie ukrywa, że został poddany praniu mózgu oraz pamięci) Szarzy (ang. 'Greys') pracują dla Smokoidów (? - ang. 'Draconians'), którzy są najstarszą rasą w naszej galaktyce i pierwszą, jaka osiągnęła poziom podróży międzyplanetarnych. Podbijanie innych systemów gwiezdnych uważają oni za swój obowiązek - ponieważ są bezpłciowi, a ich DNA się nie zmienia, uznają się za istoty najbardziej zbliżone do boskości i z tego powodu predestynowane do dyrygowania całą orkiestrą życia; ludzie według nich są obrzydliwi, ale smaczni - z tym, że padliny nie jedzą. Według Colliera w naszej galaktyce naparzanka pomiędzy ludźmi a gadoidami trwa już 3,5 miliarda lat. Na pewno wiele się działo i nie zmieściłoby się to w żadnym serialu, a z bieżących wydarzeń warto odnotować, że 600 tysięcy lat temu grupa gadoidów poszukująca minerałów oraz pożywienia, poproszona o czas do namysłu, zniszczyła trzy planety w systemie Lutni i Wegi (ang. 'Lyra & Vega'), który był kolebką rasy ludzkiej w naszej galaktyce - 50 mln ofiar; w tej wersji byli to pokojowi rolnicy, mistrzowie zgrania z ekosystemem i symbiozy z planetą, którzy nie za bardzo umieli się bronić. Wówczas nastąpiło nowe rozsianie formy ludzkiej po naszej galaktyce - ci wszyscy Plejaranie, Andromedanie itp., to są właśnie potomkowie uchodźców-kolonizatorów z konstelacji Lutni i Wegi, gdzie obecnie nie mieszka już żaden człowiek, taka destabilizacja; ale przynajmniej jak się rozpierzchli na wszystkie strony, to zasiedlili wiele nowych gwiazd, a np. na naszej Ziemi pobudowali prymitywnym ludom te wszystkie piramidy, kamienne kręgi na wierzchołkach siatki elektromagnetycznej globu itp. Gadoidy to supermistrzowie inżynierii genetycznej i cenią geny bardziej, niż złoto czy jakiekolwiek inne bogactwa - stąd bierze się ich specyficzny punkt widzenia na inne formy żywe, którymi najłatwiej im manipulować właśnie za pomocą modyfikacji genetycznych, co robią też z nami. Z tym, że u nas to wszystko poszło trochę inaczej, gdyż Atlantowie to były takie jakby czarne owce wśród kosmicznych ludzi, galaktyczni nawiedzeni o wybujałych ego, a "węże" czy "smoki" z (Le)Mu(rii) - imperium położonego tam, gdzie po dziś dzień mają kult smoka (Chiny, Indonezja, te okolice) - dawno temu również były zdane raczej na siebie, ponieważ ta część galaktyki nie była jeszcze wtedy zaplanowana do podboju przez rasę Alpha Draconians. Po dłuższej rzeźni doszło w tej sytuacji do procesu pokojowego, w ramach którego inżynierowie genetyczni stworzyli na Ziemi rasę stanowiącą mieszankę ludzkiej i gadoidziej - każdy człowiek na naszej planecie ma do dzisiaj pamiątkę po tym projekcie w genach: 10 procent gadzich i zarodek identyczny z jaszczurką przez pierwsze 2 tygodnie, kły, kość ogonową oraz łuszczącą się skórę, a także gadzią architekturę mózgu; stąd może bierze się też ów wieczny konflikt w człowieku jak gdyby dwóch natur, postaw - agresywnej i pokojowej; wersja Stewarta Swerdlowa dopowiada, że rasa hybrydowa została później reaktywowana w ramach planu gadoidów odzyskania kontroli nad naszym światem - zawsze dostawały od kosmicznych Ludzi baty, ale po zagładzie Atlantydy postanowiły ponownie spróbować swojej szansy, tyle że nie mogły tak po prostu wyjść na powierzchnię i się pokazać, wzbudzając przerażenie i czujność - toteż opracowały takie stworki, które mogą wyglądać jak ludzie i faktycznie w połowie nimi są, od tysięcy lat dobrze nadają się na królów itp. - według potomka szamanów z RPA Credo Mutwy, obojętnie w jakiej części Afryki się tubylców nie spyta, zawsze będą znali opowieści o przyczajonych w ciemnościach nocy wrednych jaszczuropodobnych stworach - trudno tu nawet mówić o legendach, u nich to raczej coś jak plaga: wychodząc z wioski po zmroku warto na wypadek spotkania z Czitałuji mieć przy sobie ostrze z pewnego drzewa (jakby może kłaniały się wzmianki o osinowym kołku..?)

   Andromedanie są wysocy, ich skóra ma odcień lekko niebieski, w ich społeczeństwie osoby rudowłose to jednostki szczególnie wrażliwe na mądrość kosmosu i o zwiększonych mocach psychicznych. Książka Williama Bramley'a "Bogowie Edenu" (ang. 'Gods of Eden') jest w 80% prawdziwa (a te 20% niecelne to wątek o Jezusie Chrystusie). Obecnie Szarzy budują na Ziemi podziemne bazy niezniszczalne przy użyciu naszych broni. 109 wytypowanych przez wojsko osób, które w ramach wymiany miały polecieć na ich planetę w systemie Zeta Reticuli, w rzeczywistości zostało przez nich poddanych eksperymentom w bazach na Księżycu i Phobosie - Szarzy ciągle kłamią, jeszcze więcej niż ludzie. Ich taktyka wcale jednak nie jest kosmiczna: po prostu starają się napuszczać swoich wrogów nawzajem przeciwko sobie, tj. w tym wypadku ludzi przeciwko ludziom. Gigantyczne obiekty widywane przez astronomów XIX wieku to były często statki Drakonian, niektóre wielkości krajów. Kosmiczni Ludzie bronią obecnie naszego układu przed tymi nieproszonymi gośćmi, starając się utrzymywać blokadę parę orbit dalej - dochodzi do starć i są straty po obydwu stronach. Jeżeli te 'Smokoidy' tu przylecą, to już nigdy się ich nie pozbędziemy - są bardzo zaawansowane technologicznie i praktycznie nie da się ich 'wykurzyć'; oficjalnie one nadlatują w odpowiedzi na wołanie o pomoc wysłane w kosmos przez ziemskie władze w związku z panoszeniem się Szarych, więc to nie inwazja, tylko przybycie na zaproszenie - to jest taki przekręt w świetle galaktycznego prawa. Zarówno Szarzy, jak i Gadoidy (ang. ' Reptilians') posiadają mentalność ula czy roju: nie myślą jako jednostki, tylko jeden wielki telepatyczny organizm, nie ma w nich miejsca na wolną wolę ani na pomysłowość - to są ich słabe strony; inne to takie, że są bardzo czułe na światło, nawet zapałki - chociaż nie ma to jak flesze z aparatu; według innych relacji (z bitew w bazie pod Dulce w 1979 r.) Szarych można na moment zdezorientować, wymawiając komendy bez sensu, ale potem trzeba wpakować pół magazynka, gdyż posiadają oni morfologię roślin i potrafią biegać z dziurami w korpusie; Drakonianinowi - może wyglądać jak smok, demon, diabeł, człowiek-ćma (Mothman) albo dwunożny jaszczur, w każdym razie jest brzydki - najlepiej uciąć głowę, w innym razie ciosy mają sens tylko, jeżeli trafiają pod pachami bądź w środek brzucha - judo lub zapasy byłyby niezbyt fair, ponieważ one są sześciokrotnie silniejsze, nie mają kości tylko same mięśnie. I tak nie pokonamy tych Smokoidów, Szarych, Jaszczuroidów ani w ogóle żadnych Gadoidów za pomocą naszych myśliwców, rakiet czy bomb kasetowych - one są za bardzo z przodu technologicznie, tacy np. Szarzy funkcjonujący na samym dole ich hierarchii - 25 wieków przed nami, czyli to tak jak byśmy my posyłali czołgi i lotniskowce przeciwko armii Kserksesa. Ale są jeszcze inne rasy we Wszechświecie i również ci "źli" kosmici muszą stosować się do pewnych praw, które są w ogóle prawami kosmosu i karmy. Dlatego możemy zmusić ich, aby stąd odlecieli i opuścili na zawsze nasz świat, jeżeli tylko zdołamy wytworzyć atmosferę miłości i życzliwości, a w krajobrazie uczuć nie będzie strachu ani nienawiści - wtedy podwyższy się wibracja całej planety i dla nich ta ziemia będzie niczym wroga pustynia, środowisko nie do zniesienia - oni potrzebują tych złych uczuć, w pewien sposób się nimi żywią, to jest w ogóle ich pasmo, atmosfera domu rodzinnego, przyjazne warunki; ale jest ich tu póki co dużo mniej w porównaniu z nami i to my decydujemy o emocjonalnym pejzażu planety. Tymczasem jak na razie to niestety jest na tej zasadzie, że ludzie rządzący tym światem wyprzedają nas gadoidom, licząc na zachowanie uprzywilejowanej pozycji po ich triumfie - to nie jest tak, że oni nas podbijają, tak nie mogą zrobić, to nasi właśni ludzie, Ziemianie, sprzedają jedni drugich, realizując ich politykę, taktykę zwiększania kontroli i dezinformacji, np. decydując o medialnym obrazie tego świata. Z tym, że dla równowagi trzeba dodać, że niektóre osoby wydające dużo decyzji bądź rozkazów są już tak zaimplantowane przez Szarych, że stanowią część ich zbiorowej świadomości i według Andromedan nie ma sensu dalsze rozważanie ich jako jednostek ludzkich. A zaczęło się tak niewinnie - Szarzy w 1954 r. ledwo zamachali przynętą, paroma technologiami dla nas nie z tej Ziemi, a Amerykanie od razu łyknęli, spławili tych dobrych kosmitów, co nie chcieli im pokazywać nowych broni i dla pokonania innych ludzi, Rosjan, narazili przyszłość całej planety, jak to teraz wychodzi - bo tacy np. Andromedanie mają w tej chwili jak gdyby związane ręce, żeby nas z tego wyciągać, skoro USA podpisały oficjalny traktat z Szarymi - w tej sytuacji nie bardzo mogą ich stąd wyrzucać, skoro to goście naszych władz; dlatego farmerzy znajdują i nadal będą znajdować krowy bez kropelki krwi, których wnętrzności nie tykają kojoty, wilki ani żadne inne wszystkożerne.

   Jedzenie mięsa obniża wibrację, a im jest ona niższa, tym gorzej dla nas, a lepiej dla gadoidów - to one nauczyły naszych przodków jeść mięso. W naszej galaktyce są jeszcze 22 planety, gdzie świadomością mieszkańców manipulują Szarzy lub Gadoidy - ale na żadnej postęp duchowy nie zatrzymał się aż tak zupełnie, jak u nas. Pomimo tego Andromedanie uważają mieszkańców Ziemi za ..."wysoko urodzonych", ponieważ mieszanka DNA z wielu różnych światów daje nam możliwości, jakich nie posiadają ludzie z innych gwiazd, a także niezwykle bogatą gamę uczuć - gdzie indziej ludzie nie doświadczają tylu emocji ani nie przeżywają ich tak silnie. Plejaranie odlecieli, ponieważ tak średnio im szło i ciążyły karmiczne związki z Ziemią (zamierzchła przeszłość - plejarańscy kolonizatorzy i "bogowie" spod piramid), nie za bardzo też potrafili dogadywać się z ziemskimi władzami. Andromedanie przejęli "orbitalną wartę" w 1980 r. i relacjonują, że jest tu jeszcze około 170 różnych ras przybyszy, które w rozmaite sposoby i na różnych poziomach komunikują się z mieszkańcami naszej planety, w sensie służenia radą oraz natchnieniem - ale jest też kilka frakcji obcych-ludożerców itp., które mącą w drugą stronę i manipulują na całego, zwłaszcza reprezentantami władz; losy świata ważą się obecnie w USA, zupełnie jak na filmach.

   W szerszej perspektywie historycznej nasza planeta jest swego rodzaju eksperymentem, w którym zaklęta została nadzieja pokoju - ten konflikt trapi galaktykę od dosłownie setek tysięcy lat; Ziemię umyślnie zasiedlono różnorodnymi formami życia z niezliczonych światów, może chodziło o taki jak gdyby wszechświat w pigułce. Na innych planetach pamięta się poprzednie wcielenia i gdzie właściwie zmierzało się jako dusza; na Księżycu jest zainstalowana jakaś aparatura, która kasuje tę pamięć u nas - to sprawka Szarych albo bezpośrednio Gadoidów. Po śmierci faktycznie ogląda się film, ale to nie jest tak, że ktoś Cię osądza - każdy się sam osądza.

Informacje z układu planternego gwiazdy Procjon - źródło: 'Val Valerian'

   (tekst pochodzi z końca lat 80-tych) Ludzie z planety orbitującej wokół Procjona toczyli wojnę z Szarymi, potem zawarli pokój; Szarzy zaczęli przyjeżdżać jako naukowcy, turyści itp., aż pewnego dnia nagle byli wszędzie, opanowali ich świat - nikt nie zauważył, że od dawna stopniowo przejmowali telepatyczną kontrolę nad przywódcami planety. Na Ziemi dzieje się to samo - zamiast biegać po ulicach z karabinami, Szarzy starają się przy użyciu wszelkich dostępnych im technologii omotać najściślejsze władze naszej planety, tj. kilka osób z najwyższego kierownictwa CIA, KGB i jeszcze paru instytucji - "i po krzyku"... Tylko prymitywne cywilizacje atakują hałaśliwie, w widoczny sposób; agresja ma o wiele większe szanse powodzenia, jeżeli do ostatniego momentu jest niezauważalna dla atakowanych, odbywa się na zasadzie infiltracji, przeniknięcia. Najbardziej efektywna broń dostępna obecnie ludziom z Ziemi to ich własna świadomość; z Drakonianami, czyli wodzirejami "sił ciemności" w naszej galaktyce, walczy każdy, kto w dowolnym momencie przeciwstawia się narzucanym systemom kolektywnego posłuszeństwa regułom, w jakiejkolwiek ich formie, których w naszej rzeczywistości nie brakuje, a stanowią one właśnie fragmenty porządku obcych z Draco, jaki chcieliby u nas zaprowadzić we wszystkich sferach, a w którym nie ma miejsca na takie rzeczy jak wolna wola jednostki. (w międzyczasie prawowici mieszkańcy podobno zdążyli odbić świat Procjona z rąk Szarych - to już nie informacja od 'Vala Valeriana', ale z kilku nowszych, w miarę o.k. źródeł)

* "dobrzy" i "źli" tak samo relacjonują, że reinkarnacja to fakt, a śmierć to coś jak podróż z biletem w obie strony - tam, gdzie się "śpi", odpoczywając po życiu, tak jak we śnie odpoczywa się po dniu

* życie człowieka to coś jak film w kinie, a jego myśli to projektor na sali - wychodzą daleko poza obręb głowy (która tak naprawdę wraz z całym wehikułem-ciałem istnieje tylko w wymiarze istnienia w cudzysłowiu, jakby w zbiorowej wyobraźni kosmosu - cały fizyczny świat wcale nie jest do końca taki najbardziej realny spośród wymiarów istnienia); nasze myśli i wyobrażenia, oczekiwania i nastawienia, obojętnie jak to nazywać - one wszystkie to są jak gdyby foremki, w które układają się energie nieustannie przepływające przez kosmos i to dlatego zazwyczaj dzieje się to, co sobie wyobrażamy i czego oczekujemy, ponieważ cały czas jak gdyby wkręcamy wszechświatowi nasze schizy i On je załapuje, też jest żywy, zresztą non stop próbuje się z nami komunikować, tylko my nie potrafimy tego dostrzec, gdyż nie tego nas uczą po szkołach nauczyciele, których też ktoś kiedyś wyuczył i przeegzaminował, czy dobrze zapamiętali (przy czym nasi naukowcy to już kompletni debile i wręcz dokładnie za to im płacą [-przyp. red.-] jak np. na wydziałach fizyki najbardziej renomowanych amerykańskich uniwersytetów, gdzie co roku dostają miliony dolarów od władz lub wojska, ale tylko i wyłącznie na projekty badań celujące w zagadnienia rozsądnie odległe od którejkolwiek z technologii wolnej energii - to znaczy takiej, która nikomu nie przynosiłaby już zysków i położyła wszystkie koncerny paliwowe przez szybki ippon, skądinąd wynalezionej już na naszej planecie wielokrotnie i w różnorodnych odmianach przez ludzi typu Stan Meyer [R.I.P.])

* Plejaranie i Szarzy tak samo mówią, że największym problemem naszej planety jest przeludnienie

* wszyscy pozytywni kosmici zawsze w miarę możliwości chętnie odpowiadają na rozmaite pytania i tłumaczą różne ciekawe sprawy, ale kiedy tylko mogą, uparcie dodają i powtarzają się w tej kwestii bez końca, żeby im nie wierzyć, żeby w ogóle nie wierzyć żadnym kosmitom, mędrcom ani znawcom, którzy mówią innym, jak to jest i jak się sprawy mają - że każdy może do wszystkiego dojść sam i powinien myśleć za siebie, a wtedy będzie rozumiał najwięcej, że cała wiedza zaklęta jest w nas i w otaczającym nas świecie, że gdyby człowieka zostawić samemu sobie z dala od tych wszystkich religii i modeli naukowych, to on by do tego wszystkiego sam doszedł i zrozumiał, jak to jest, o co chodzi etc.

* kiedy umierasz, to tak jakby budzisz się ze snu - faktycznie, to było coś jak sen, a też trochę jak sens tego całego istnienia - bo kiedy potem odpoczywasz sobie jako duch, czyli to czym naprawdę jesteś, to z kolei niczego się już nie uczysz, tylko kimasz; ale przede wszystkim uświadamiasz sobie, że to całe życie to było coś jakby robota w terenie, kolejna dniówka gdzieś w jakimś wymiarze, który tak naprawdę nawet jakoś szczególnie nie istnieje; przypominasz sobie, kim naprawdę Jesteś i o co właściwie chodziło Ci jako tej konkretnej cząstce Boga na drodze ewolucji właściwej boskim cząsteczkom - zależnie, na jakim etapie się znajdujesz w tej wędrówce przez zdarzenia, trwającej dziesiątki milionów lat; a potem znów w następnym życiu starasz się od nowa realizować te swoje cele, z tym że jeżeli np. mieszkasz na Ziemi, to nawet o tym nie wiesz, że jesteś czymś więcej niż wiercącą się kupą prochu - taka tu propaganda i tak z nami jadą od wieków; według Alexa Colliera Szarzy odkryli Ziemię dopiero w latach 30-tych XX wieku, ale zmodyfikowali nasze religie dzięki technologii podróży w czasie, co było proste jak nagrzanie piekarnika - to znaczy nie oni napisali święte księgi, lecz wpływali na ludzi, którzy to robili i spisywali zdania, jakie "formowały się w ich głowach" (oczywiście Szarzy ściemniają, że to nie oni i jeszcze próbują nas brać na litość, tłumacząc - zresztą zgodnie z prawdą, ale też ich karmą za to, co zrobili na innych planetach - że są genetycznie chorzy jako rasa i wymierają, w związku z czym pilnie potrzebują pomocy, tzn. przeprowadzić miliony eksperymentów z udziałem form życia zamieszkujących Ziemię - co ciągnie się u nas już 50 lat i pewnie stąd tylu zaginionych, oni nie są zainteresowani genami karaluchów). Kto nie wierzy, że Szarzy potrafili przesunąć się w czasie - może wybadać, co to był Eksperyment Filadelfijski (ang. 'Philadelphia Experiment') pod egidą Marynarki USA w 1943 r. albo Project Montauk. Kto nie wierzy, że Szarzy mogą mieć talent do przekazywania myśli - poniżej filmik z relacją 62 dzieci o tym, co wylądowało za drzewami koło szkoły (j. ang.) :

O czym mówią wszyscy kosmici
lądowanie ufo na przerwie:

powrót na stronę główną