Pewnego dnia w pewnym mieście wojewódzkim nie doszło do pewnego zdarzenia. A gdyby doszło? To może tak wyglądałby stenogram z podsłuchu:

- Nie musimy się tu przepychać na ulicy, chodźmy o tym pogadać.
(...) Mnie się to nie podoba, że ja tu mieszkam, chodzą sarenki i śpiewają ptaszki, a wy to chcecie wziąć pod swój rygor i zrobić tu następną Ukrainę. Jakby z tej jednej ludzie nie uciekali.

- No ale widzisz, my jesteśmy taka jakby arystokracja - tajne projekty - służby - rody - trochę z kosmosu, trochę z przyszłości - ci, którzy umieli się ogarnąć. Byśmy chcieli gdzieś żyć, mieć swoje królestwo. Nie siedzieć w bazie pod ziemią. U nas nasza ziemia zbyt zainfekowana, nie jesteśmy w stanie tego odzyskać, u siebie się przebić - może, gdybyśmy najpierw mieli was...

- A czy to wszystko wam samo spadło, ten wolny korytarz do opanowywania miasteczek akurat w pewnych rejonach Polski, ten poziom waszych superżołnierzy który był akurat wystarczający żeby sobie tu radzić, no i w ogóle ten plan, ta koncepcja... Jak to było, Niemcy niczego nie zauważyli? Do dzisiaj nic nie wiedzą, hi hi !?

- Tu zobacz co to jest za kraj. Czy to jest lepsze od tych naszych porządków, które planujemy? Chodzicie w pełni kontrolowani przez anteny, programują was na sen i mecze siatkówki, zamulenie i bierność - kiedy Niemcy przejęli wasze media i fabryki, kiedy Romowie przejęli wasze służby, kiedy Ukraińcy przejmują wasze murki pod sklepami, świadczenia socjalne i ciemne sprawy półświatka. Zresztą, ci wasi iluminaci też wam nie pomogli - dodawali wam takiego zamulacza do jedzenia i wody, że teraz nie za bardzo mają kim grać, ich operatorzy są zamuleni w porównaniu z naszymi, robotnicy tak samo - kiedy grożą im Ukraińcy: rześcy, zdrowi, energiczni, którzy na swojej ziemi nie zostali tak otępieni za pomocą chemii, nanokurzu i ukrytych programów psychicznych.

- No ten dramat to ja widzę, ja tego nie neguję. Ale co wy zrobicie, jak wam się uda? Z kim będziecie prowadzić wymianę handlową, oprócz Niemiec? Przecież oni sami wam to załatwią, że nawet na Ukrainie wymogą aby zerwała z wami wszelkie stosunki i uznała was za państwo terrorystyczne. Czy kiedy Niemcy zobaczą, że wy jesteście na nich skazani, czy będą wtedy dobrze płacić, tak po prostu - z dobrego serca? Jaki będzie wtedy los waszego ludu? Tych, którzy nie będą już mogli nigdzie wyjechać, bo nikt ich drugi raz jako uchodźców nie przyjmie?

- A teraz jaki jest los?

- Tak bardzo wam chodzi o ich los..? A po przewrocie, po rebelii, stawki w fabrykach w porównaniu do obecnych, jakie będą na dłuższą metę - wyższe czy niższe ? O wasz los wam chodzi, nie waszego ludu - macie królewskie maniery i instynkty, i królewską krew; macie młodość - to czego brakuje, to królestwo !
Po prostu literatura - moje pisanie z 2022 r. które trudno zaklasyfikować
.

*

Kraj był spokojny, pełen drzew i alej
a wzrok milicjanta mówił: "nie szalej."
A ile tych liści, z obu stron chodnika
jak w ogóle rzadko bogacz gdzieś przemykał.

Chodziły staruszki sędziwe, spokojne
wystawy niemrawe, ulice powolne
Gdy robiła obiad nad garami babcia
wnusiu na podłodze ..wyobraźni władca.

Przygody, Indianie, wojny i żołnierze
poskubać kruszonki, domknąć to pacierzem

Elektromagnetyczny wir
co kazał zrobić go generał świr
gdyby człowieka z tamtej epoki
porwał i przerzucił w dziś, pomiędzy bloki

A ów miast świata o którym marzył
zobaczyłby ile jest obcych twarzy
ile kebabów, ile obcej mowy
i że brat jego, spawacz fachowy

co budował stocznie, mosty kolejowe
co miał w głowie równo i dwie ręce zdrowe
co pół życia przetyrał, on i jemu podobni
by kraj nie był nędza
a dziś grzeczny w przychodni
jak ministrant u księdza.

Łaskawym go tonem pani rejestruje
może wzrok podniesie? -ubiór kalkuluje.
Poszedł do apteki, tam pytać się wstydził
zbiera czasem puszki gdy go nikt nie widzi.

Włączył telewizor, premier coś pierdolił
więc przełączył kanał, Ferduś go ukoił.
Browar już otwarty, i równo szlug płonie
szybciej człowiek w środku, czy kraj jego tonie - ..?

dalszy ciąg rozprawy z normalnymi. Wojny Napoleońskie z Normalnymi, zakończone rozejmem z grafem Johannem von Normalnym

Normalny się opierdala, normalny został daleko w tyle, już nie widzę nawet jego sylwetki - kiedy oglądam się przez ramię, znowu gdzieś ruszając do akcji i fajnej fazy. Ale iluż było takich, którzy za bardzo odjechali przed peleton normalności, i potem sami z przodu nie wiedzieli która trasa jest właściwa ? No bo skąd tu wiedzieć jak skręci peleton normalnych i która droga zostanie uznana za tę właściwą, za tą nową normalność - przed którą można będzie znowu wyjeżdżać, ale tylko trochę, tak żeby nie stracić z oczu peletonu i się nie zgubić ? Żeby nie powiedzieli: "on się zagubił".

  I którzy bardziej zasługują na poklask, na uznanie - owi zawodnicy, którzy wyjeżdżali za bardzo przed peleton normalnych w śmiałych i pełnych fantazji ucieczkach, i się pogubili, dojechali do parku lub domu dla obłąkanych - czy ci którzy jechali cały czas w peletonie, nigdy nie ryzykowali, nigdy nie nadawali tempa ? I dlatego uważam że powinien być pomnik świrów, w każdym większym mieście - a nie tylko jakichś poetów czy pianistów.

*

  Bo się przypatrywali że akurat ja miałem taką moc. A może tylko ja idąc rano na spacerze, przypatrywałem się czasem robaczkom niektórym czy nie potrzebują pomocy, a niektóre potrzebowały - jak to po nocy, nie wiadomo co się działo. Rano jest zimno, mokro, ptaki są raptowne, można się przewrócić. Potem nie zawsze daje radę wstać, a wychodzi słonko - i zaczynają dziady jeździć rowerami, baby chodzić z psami.
Całe szczęście jest Tomek. Oo, znowu idzie. Może zobaczy, podniesie. - Jeest.. znowu.

  I ktoś to widział. Z góry. I dlatego ja miałem taką moc, a inni nie - tak sobie nieraz to tłumaczyłem, wieczorami. Czemu inni nie widzą tych robaczków? Zbyt wiele w nich może agresji i brutalności, dlatego ani nie zważają na owe robaczki, ani nie mają takich jak ja mocy i zdolności, bo mogliby użyć ich przeciwko istotom rozmaitym - mnie to wszystko pasowało, powiem Wam, z mojego punktu widzenia to się zgadzało.

  A gdyby istniało miasto z ulicami, rondami i skrzyżowaniami, w nim małe domki, sporo aut i kierowców. Ale gdyby kierowcy dzielili się na dwie grupy. Na tych którzy uczyli się znaków drogowych, mają jakieś pojęcie o zasadach ruchu na danym terytorium, mają prawa jazdy i doświadczenie za kółkiem, zdobyte pod okiem instruktorów - a drudzy byliby owszem porządnymi ludźmi, ale z wyspy gdzie nie znano ulic ani rond, ni skrzyżowań, nie wiedziano nic o drogowych znakach ani nie rozumiano do czego mogłyby służyć.

   I gdyby wyspiarzy co nie znają znaków obudzić nagle w świecie ulic i skrzyżowań, aby odbyły się wielkie mistrzostwa, którzy są porządniejszymi obywatelami, lepszymi duszami. Sprawdzano by to -rzekomo- pod lupę biorąc, niby jako pochodną charakteru, przestrzeganie przepisów drogowych i kulturę jazdy, oraz szacunek dla innych współobywateli wymierny w tym, że się jeździ bezpiecznie a nie jak szalony, stwarzając zagrożenie dla zdrowia innych. I gdyby od wyniku tych mistrzostw zależeć miało, kto dostanie lepsze jadło i rozrywkę, a kto będzie musiał pracować i nie zawsze czuć się dobrze. I gdyby te mistrzostwa organizowały rodziny tych, którzy znają kodeks drogowy, wiedzą czym są znaki drogowe i oznaczenia na asfalcie, mieli okazję nauczyć się sensu poszczególnych z nich, widzieli też zagadki typu kto ma pierwszeństwo na skrzyżowaniu.

  A tamci gdyby tylko umieli jeździć samochodami, ale nie wiedzieli nawet co to jest szosa i dwa pasy przeciwległego ruchu, ponieważ na środku ich wyspy był tylko wielki wybetonowany plac po brazylijskiej bazie - i nie było tam żadnych ulic, skrzyżowań ani znaków.

  I gdyby ci z tych rodzin, co książki o kodeksie drogowym mogli wypożyczać i czytać, którzy nadzorowali przebieg mistrzostw i wynik, i cieszyli się że tak dobrze idzie spokrewnionym - gdyby oni sami przed sobą nawzajem udawali że to wszystko jest w porządku, uczciwe - bo tak niski poziom byłby w ogóle na pewnych kierunkach, w owej społeczności ich, co się potem dziwią, że polot splendoru zewnętrznego mają ograniczony.

  To czyż nie byliby praktycznie karykaturami sprawiedliwych humanistów, których tak pragnęli uosabiać ?

To nie są czasy dla kurwa ludzi gładkich.

Duże prawdopodobieństwo zdobycia przez "ukraińskich Żeligowskich ze służb specjalnych i tajnych projektów", jak będą potem próbowały wkręcać TE SAME GRUPY I OSOBY tworzące "tłumek władzy" na Ukrainie, które dały im zielone światło na przygotowywanie swojego Donbasu w zachodniej Polsce - duplikatu chipu rejestrującego wydarzenia z życia szefa rady ministrów. Duże prawdopodobieństwo używania następującej sztuczki:

- premier żyje sobie przez 24 godziny normalnie jako premier, żadnego przyjmowania poleceń od ukraińskiego prowadzącego. Oba chipy to rejestrują

- pewna sekunda pewnej minuty o pewnej godzinie, zabierają go i sekundę później wraca. Ale dla niego minęło dwie i pół godziny, znowu przyjmował polecenia. To rejestruje tylko jeden chip

- kontrwywiad sprawdza premiera i widzą tylko ten chip, który tamci chcieli. Na nim tego nie ma, jak otwarcie służy Ukraińcom, jak po prostu robi co mu każą


Osłona kontrwywiadowcza polskich decydentów niewystarczająca. Uprowadzenia poprzez otwieranie portali w sypialniach, w ogrodach. Możliwy wariant zgromadzenia prawdziwych ciał kluczowych decydentów w jednym budynku, który dałoby się ochronić przed ich technologią przedzierania się w podprzestrzeni.

Albo tam napiszcie w dokumentach, że nie daliście rady, nie wiedzieliście jak, a poza tym nie było wiadomo czy to prawda. A ostatni niech zgasi światło.

trzeba swoje sztuki zgłębić
przeciwko tym, co nie wytępić
ale hodować tu chcą wiele
istot, skąd światy i przestrzenie.

Jak płot druciany zimny, ostry
a w gruncie rzeczy błahy, prosty
tak system swoich ma szperaczy
na tych co pojmą mają baczyć.

Zbyt prosto gdy wyłożysz sprawy
zaczepić może dziad kulawy.
Gdy całą prawdę wprost na stół
- za miastem krzaki, a tam dół.
Gdy wszystko naraz chcesz wyłożyć
nawet ich nie rozgniewasz w loży.

Niby po hulance, zabawie i walce
obolałe nad sztućcami swe prostując palce
przy obiedzie niedzielnym sześciu braci rosłych
próbowało zachować się w sposób dorosły
zasuwając wraz kromy, sałaty i smalce
lecz sunęło im z wzroku niektórym zakalcem
i już gniew w nich wzbierał, już pod stołem smyrał
nie brakło im bowiem mimo herbu przywar.

I już stół się trzęsie, herbata wylewa
przestał ptak za oknem od paru chwil śpiewać.
Już złe oko we wsi łypie i się cieszy
gdy brat przeciw bratu i więzom krwi grzeszy.

I nagle robaczek, piękny żuk arabski
przykuł wzrok zwaśnionych w barw dziwnych swe blaski.
To magiczny przybysz, światy sobie zwiedzał
nagle się powiększył i im opowiedział

skąd się tutaj wzięli, kto co w nich hodował
gdzie korzeniem w baśni, dla kogo jak towar
kto ich skłócić chciał, jak
wewnętrzny kto ukryć chce szlak.

Jeżeli rannego wilka znaleźć przy obejściu, opatrzyć mu ranę i gdy odzyska przytomność, nosić mu wodę i jadło - to będzie się patrzył skromnie i czule, chociaż spode łba i badawczo. Ale gdy wydobrzeje i znów poczuje się silny, pełen energii, gdy stanie pewnie na własnych nogach i już nie będzie od nikogo uzależniony - to czy wtedy będzie się patrzył tak samo, czy inaczej - czy też: zupełnie inaczej !?


Przez miasto, co za dnia ospałe
jak straż pożarna na sygnale
niebieski za nią blask, wóz ciemny
i rzęch karetki nieprzyjemny

Tak w dżungli mej osobowości
szlak niby mapinguari mościł
i ryk wydawał nie złowrogi
lecz jakby z serca uszły trwogi

że nikt go jeszcze nie pokochał
bo utknął gdzieś w sumienia lochach
bo sam z głębokiej był krainy
nie znano tam, co skurwysyny

nie znano tam, co tchórz, niedojeb
każdy by za ideał poległ.
Plugawo tam się nikt nie karmił
a gdy kto w lesie szedł po darni

to nie milkł las, zwierz nie przemykał
gdy zgubił drogę, ptaka pytał.
Gdy z drzewem za plecami przysiadł
z chwili obecnej, czasu wysiadł

i niby w hełmie wirtualnym
przeżył co żółnierz niegdyś ranny
pod tym był odpoczywał drzewem
- dokąd nadzieję zabrał, nie wiem...
Nieraz padałem i brzuch bolał
na twarzy grymas, trud, niedola
Jak gdyby piłkarz grał z kontuzją
namiot śród piasków stał iluzją
w szpitalu kłamali rannego
zeszło powietrze z koła tylnego
bądź w samolocie turbulancja
na schodach zachwiał się eminencja
nie mogłem czasem skończyć z rymem
jak gdyby wóz gubił benzynę
i jednostajny ślad zostawiał
z trudem rytm we mnie ten ustawał.

Która godzina? wpół do bredzenia
sypał geniuszem od niechcenia
a może to był trywialny nurt
sprzedawał literaturę na hurt

Niby ostatni gość w kasynie
co czekał aż mu kwasior minie
wygrał miliony
spalił żetony
cygaro palił rozpromieniony
zdumionej oczach na, obsługi.

Wzrok miał rzęsisty, gęsty, długi
i zamyślony gdzieś przez ścianę
ledwo kojarzył swe wygrane
tak poszedł wizją ponad lądem
kosmos go przeszył niby prądem
i baśń wysnuwał jak projektor
w magię miał prosty, stały wektor.

Bez końca umiał słowa składać
z liter wstać falą - w punkt cios zadać
..lecz odpłynęli gdy wrogowie
to siedział sam, w nocy połowie.

Choć nie znał równych w trikach sensów, sylab
z lustra kojarzył pusty wyraz
choć możnych przepychał gdy zdaniami grzmocił
w sumieniu rzadko on siebie zaskoczył

Jak amerykański koszykarz w Tybecie
czuł się po prostu w nie swoim świecie.
*

wiadomość z alternatywnej rzeczywistości/linii zdarzeń/wersji świata i Polski:
" czy was pojebało? to są Ukraińcy!.. "


Gdzie osiedle ciche, i jest światło w oknie
wciąż ktoś sobie w nocy rozmyśla samotnie.
Zestawia pomysły, myśli i wspomienia
często patrzy oknem, sobie od niechcenia.

Snuje swe teorie, plany, wrogów ruchy
wydobywa rudę też wewnętrznej skruchy.
Dawniej wpadał w małość, chadzał w puste chwały
lata dziełom ważkości poodejmowały.

Siedzi synuś w domu, on jest nawiedzony
oczy ma czerwone, dokonań toboły.
Siedzi on spokojny, niby taki grzeczny
wewnątrz rozum z sercem trą jak układ sprzeczny.

Jak stary kapitan, co wszystkiego nie ma
najgłębszy fortel znał ten: sumienia.



na różne sposoby próbowałem zaalarmować o zagrożeniu, które rośnie i ma swój scenariusz. W końcu pewnego dnia pomyślałem: "może spróbować formy: dramat współczesny ?"
Sceneria: z lewej w tle Biedra, po prawej jeziorko grill, w tle demonstracja, z przodu polska pani która ma piniądze nie wiadomo skąd i ukraińska rodzina - po prawej - czyli para z dwojgiem dzieci]

Polska pani: - Tu jest grosiwo i sprzątanie, a tam kąt.
Ukraińcy: - Dziakujum. My tu bardzo cicho żyć, pracować gorliwie.
zegar odmierza krąg
polska pani wyjeżdża na zakupy do miasta
Ukraińska rodzina się rozgląda. Cieszą się, wychodząc z Biedry. Oglądają zakupy z pełnego kosza.
zegar zatacza kręgi, i życie mija. Polska pani wskazuje kolejne prace i sypie groszem
polska pani wyjeżdża na zakupy do miasta
Ukraińska rodzina się rozgląda. Wyskakuje nagle ludek z boku sceny, jest to energiczny mężczyzna.
- Hej hej, witajcie, myśleliście że o was zapomnieliśmy? Jak moglibyśmy zapomnieć o takiej fajnej rodzince? Przecież my Ukraińcy musimy trzymać się wszyscy razem, to ważne - prawda ?
- Ważne. -Prawda, że ważne.
- A jak tam wam tu u tej pani, dobrze?
- Może być.
- Dobrze płaci?
- Eee tam, licho. Nic ani odłożyć nie możemy, tak mało nam daje.
- A widzicie. A to nie musi tak być. My tylko kilka lat będziemy im służyć, a potem to wszystko weźmiemy i to będzie nasze, a to oni będą służyć nam - ci którzy przeżyją, ci których zostawimy. Czekamy tylko na sygnał, kiedy zaatakują ich możniejsi od nas. I wy też czekajcie. Czekajcie na sygnał od nas, a wtedy weźcie bronie jakie macie najlepsze i zarezajcie tylu Lachów, ile się da, aż będzie sygnał że już jest dość - bo część zostawimy, żeby dla nas pracowali. Czy wy chcecie tą waszą panią sobie zostawić, żeby wam służyła?
- Wolelibyśmy, żeby jej nie było.
- To już wasza sprawa, co z nią zrobicie. Kiedy nadejdzie pora, wszyscy Ukraińcy dostaną ten sam sygnał. Ci którzy zawiodą, zostaną potraktowani jak zdrajcy. Czy wy zrozumieliście wszystko, co żeśmy wam powiedzieli?








Kiedy normalny smacznie sobie spał
nakurwiał dziwak, piramidę miał
choć mu kleili biografię że leń
to taki obiekt olbrzymi swych dzieł
zgromadził, że poza kraj rzucał cień
aż przyszedł nawet taki dzień
że niby z kloca pojedynczy pień
na samej górze nowy pręt i rdzeń:
skromność - wybrał na taktykę nową,
wobec historii zaś - postawę czołową.

Ech ech ech
rozkojarzony za trzech
Ach ach ach
zamiast życia krater, a w nim z baśni staw.

Łoj łoj łoj
choćby sam najchętniej cały splendor wziął
nie był tak zarozumiały - serio - nawet on
ani tak głupi, by nie widzieć w lustrze
że grzebano przy nim jak w stoczni przy kutrze
że ktoś go naprawiał, zmieniał, polutował
- że był komuś żywy, nie obcy ..nie towar.

Ra ta taj
widziałem historii krzywy, ostry skraj.
Rik tik tik
był historii ślimak, teraz idzie dzik.

Ino lecą mecze, wesela, libacje
nie pomogą nam w godzinę rzezi demonstracje
ni w Paryżu płomienie przed ich ambasadą
gdy się w krzykach pobiorą śmierć, zdrada i radość.

Że rezolucje, sankcje ..trudno zliczyć?
A mieszkania wolne, są też osadnicy.
Że się na świecie gorszą ma opinię?
To przyjadą tutaj, państwo będzie silne.

Że to właściwie trudno jakoś, wstyd?
Masz dom - masz schron. Co jeść; masz byt.
Że niektórym Lachom dobrze z oczu patrzy?
Święta to czas wzruszeń, zawiedź to zobaczysz.

Gdy w sklepie chodząc starszych ludzi widzę
to nic nie poradzę, gdzieś w środku się wstydzę
złupieni wszyscy nagle i srodze
rzekłbyś: wróg przejął w kraju wodze.






Jak gdzie ruchome i ciche piaski
nie zdąży nawet czarodziej laski
wyciągnąć, machnąć - nim wir ogromny
wyrwie legendę jego potomnym
i karawana cała, w dół krzyku
zniknie w pustyni wieczornym przełyku.

Tak siedział synuś cicho za drzwiami
w psychice pole wojny z armiami
i choć ton jeszcze miał cichy i skromny
emocje już w nim toczyły wojny

Na froncie czasem przed dział ostrzałem
przebiegnie saren niewinnych parę
Podobno tak właśnie jego oczy
widziano kiedy w galerii kroczył.

Jak przed trzęsieniem ziemi w asfalcie
pierwsze rysuje się rozdarcie...
Bach!! nagle o jeden dźwięk za dużo,
wewnątrz kurwa wszystko, wstaje raptem burzą!

już nie pamięta że był zmęczony,
nad czym pracował, gdzie gra w szachy zdarzeń
dokąd znów pchał swój wózek złomiarza marzeń
a może był upalony
a może właśnie się chwalił
może sumienie wewnątrz oddalił
przeciwko komu dzisiaj walczył
promował kogo, winą jak obarczył ?

Kurwica nagle gdy zabłyśnie,
eksplozji w psychice liczne kiście
i grona
grymastem bestii twarz wykrzywiona

szybkie i ostre jak ninjy gwiazdki
prują już słowa co grzęzną jak drzazgi
a oczy jak z Gwiezdnych Wojen laser
śmigają wzgardą, jak wieśniak pasem


Uf uf uf
kompleksy swe rozbiłem w puch.
Ram pam pam
czy to poetycki spam?
Ding dang dong
co kurwa za dziwoląg
gdy mafia gromadzi broń
rymami łechta się on
sylaby lepi jak bóbr
zbudować z nich wieżę by mógł
spokojny tak w środku i miły
wkurwienia w nim kod był zawiły
..nagle nóż w żebro i cześć - taka jest logika chwili
nie czas bym na wiersze się silił.

Gdy megaloman tworzył zwrotki śliczne
znów wjeżdżał autobus, w nim mutanty liczne
w nim cyborgi straszne, siły w nich ukryte
twarze życia wiatrem zwyczajnie poryte.

Gdy synuś mamusi chował się w pokoju
w kolejnym miasteczku ktoś kreślił plan boju.
Gdy ten kto mógł więcej wśród pól sobie jeździł
zdrajców obwód świeży we władzach się gnieździł.

Kiedy mitoman zwrotki sobie składał
kolejny meldunek zwiadowca nadał
co prawda niepełny, a on sam zawiany
przewrót wszak faktycznie przygotowywany.

Gdy emerytka siedzi znów po ciemku
jeżdżą twarze obce, śmieją się bez lęku.
Kiedy za pół roku lekarz raczy przyjąć
kiedy już nie zwierząt, ludzi oczy wyją...

Wychodzi na konferencję premier
o czym on mówi, ja nie wiem
gdzie jaki sukces, dobrobyt?
widziałem w sklepie: to skowyt!

Niósł dwa puszek wory
pan; i padł wycieńczony.
W niedalekim sklepie
staruszka nie lepiej.
Sam też się zachwiałem
lęk po kimś widziałem.
Kraj się chwieje, grzęźnie
harujem jak więźnie.




27 sierpnia 2022


Czy prawdą jest, że Romowie trzęsący wielkopolskimi służbami specjalnymi, to w rzeczywistości "zachipowane na amen" drony niemieckich operatorów, wśród których w pracy funkcjonuje nawet powiedzenie "zrobimy to Romami", kiedy nowy szczególnie trefny szwindel ma zostać uskuteczniony?

   Czy prawdą jest że Niemcy są niezadowoleni zarówno z romskich, jak i polskich podwykonawców wielkopolskiego obozu taniej siły roboczej uwarzywionej elektrochemicznie, dlatego w sposób planowy i masowy sprowadzani są Ukraińcy, znani z tego jak umieją się terroryzować sami między sobą, a co dopiero tych których nienawidzą - 'Lachów', jak oni to mówią ?

   Czy w Wielkopolsce Niemcy kazali Romom kazać Polakom statystującym jako kontrwywiad tolerować działania ukraińskich służb i mafii, natomiast co do plagi dzisiejszych czasów - porwań osób z natychmiastową podmianą na klona - statyści sami wyczuli pismo nosem, że lepiej o tym nie wiedzieć i nic nie kojarzyć, to dalej można mieć fajne ciuszki i sobie wkręcać, że ma się ważną pracę. Dlatego porywają już nie tylko niemiecko-romsko-polscy parailuminaci od szemranych biznesików "na które w Niemczech kategorycznie nie ma miejsca", ale i Ukraińcy - którzy mają wdrożony szeroki wachlarz zagrywek z astralu, zarówno o charakterze bojowym jak i manewrowo-operacyjnym.

   Wszystko to obserwują oczywiście zachodnie służby, a tamci w najlepsze zdradzają swoje sposoby, technologie i poziom wyszkolenia, jakby to wszystko leciało filmem na jakimś wielkim ekranie w pustym kinie, gdzie na sali nie siedzi żaden widz, który by mógł mieć powątpiewającą minę.

   Dla mnie to jest, szczerze mówiąc, wszystko miałkie. Że to by się nie nadawało na scenariusz nowego filmu Patryka Vegi. Bo jak on by to przeczytał, toby może zapytał: "-Hę, a co oni wszyscy tacy spierdoleni, w tej twojej fabule? Tak jakby im na tym nie zależało, tacy nieprzekonujący... Jak rolnik który sieje zboże, ale nie patrzy czy mu ziarno wpada w głąb ziemi, czy li tylko ostaje się na powierzchni". "- Patryk masz rację, ale to nie jest fabuła, tylko to jest na faktach" - musiałbym odpowiedzieć.

   Czy poziom degrengolady w atrapie wielkopolskich struktur bezpieczeństwa jest tak porażający, że jeżeli funkcjonariusz tych służb dowie się że jego krewny jest przetrzymywany przez Ukraińców i zdoła zorganizować oficjalną akcję jego odbicia - to i tak jakiś Niemiec może tak nastraszyć całego szefa który tam urzędował w tym budynku, jaki widziałem w wizji, że ta akcja zostanie odwołana ?

  Ażeby nie być jednostronnym tylko sprawiedliwym, należy to oddać istotom i grupom broniącym wielkopolskiej ziemi, że cały plan usadowienia ukraińskich reptilian z tajnych projektów jako nowych nadzorców obozu pracy Polski zachodniej - został obliczony przez niemiecki superkomputer i przedstawiony w etapach, jak go zrealizować, z rozbiciem na elementy. Paru gości z wąsami i dobrymi intencjami to mogło być za mało, żeby powstrzymać taką operację.
Moja wiadomość otwarta do sił rządzących na Ukrainie, w związku z tym że jako pisarz i myśliciel o zainteresowaniach wielokierunkowych chciałbym zająć się wreszcie innymi sprawami, ludami, a nie ciągle osobami które mnie denerwują i na mnie czyhają:

   Jeżeli najlepszy nawet międzygwiezdny pojazd, ze wspaniale wykonanymi przedziałami, śluzami i urządzeniami wszelakiej maści, na oświetleniu i podłogach kończąc - również najwyższej jakości - miałby koprocesor który źle dodaje ułamki, to i tak pomimo oddanej załogi i mądrego kapitana, cały ten kosztowny i przygotowany wielkim nakładem pracy wehikuł przedstawiałby potem zagadkę co do swojej niezawodności, przydatności operacyjnej i solidności w sensie, czy można polegać na jego akcjach i obliczeniach.

   I podobnie jeżeli wysyła się nietuzinkowych, bystrych, świetnie wyszkolonych operatorów na ciekawą zagraniczną misję. Co z tego, że mają wiedzę, znają procedury, mają wbudowane zaawansowane systemy - jeżeli oni są zarozumiali? Jeżeli nie potrafią trzeźwo ocenić sytuacji, sprawiedliwie - tak żeby nie wkurwiać?

   Co im po świetnym kamuflażu i dobrych manierach, jeżeli zarozumiałością i tak wyprowadzają z równowagi, przyciagają do siebie myśli, inicjują wciąż nowe i nowe prztyczki i działania przeciwko sobie? Ponieważ ich zarozumiałość nie jest na zasadzie śmieci, które co jakiś czas musi wypuścić okręt podwodny, ale na zasadzie kłębów pary z komina, które parowiec puszcza regularnie, bo on taki jest.

   Trochę jakby wodować piękny okręt od razu z dziurą w poszyciu - takich tu przysłali nieprzygotowanych jeżeli chodzi o parametr: skromność. Skromność potrafią imitować w razie potrzeby, zresztą na takim poziomie że na Półwyspie Koreańskim by tego nie zaliczano.

   Tak samo, jak gdy po zmroku przekrada się zwiadowczy oddział - wystarczy jeden albo dwóch nieostrożnych, którzy narobią hałasu, żeby zdradzić pozycję wrogowi i narazić misję, niwecząc wysiłek wszystkich. Dramatyczna w tym wszystkim wydaje się sytuacja osób, które właśnie nie przynosiły Ukrainie wstydu i zachowywały się w sposób mogący budzić podziw, a nie kpiny - bo i takie napłynęły na nasze terytorium, w tych skomplikowanych czasach.




Generalnie głównym skutkiem trwającej obecnie przebudowy demograficznej struktury w Polsce jest zwiększenie podaży na rynku pracy, przez co pracodawcy mogą sobie pozwolić na utrzymywanie płac na bardzo niskim poziomie.

1. Niemcy zyskują trwałe obniżenie kosztów pracy w Polsce.
2. Ukraina zyskuje dewizy i mocniej staje w drzwiach Europy - a jednocześnie traci, bo wyjeżdżają często najlepsi i najzdolniejsi, którzy potem nie palą się żeby wracać.
3. Polska po prostu traci. Inflacja jest w całej Europie, ale to w Polsce na rynek pracy trafiły nagle miliony wolnych rąk, dzięki czemu płace mogą ulec zamrożeniu. Nie da się żyć. Zdrada.

Pytania: kiedy kontrwywiad przestanie stawiać hipotezy, a zacznie działać ? Gdy ludzie będą wokół padać jak muchy?

Czy Niemcy gotowi są sprowokować walki między Polakami a Ukraińcami, aby następnie wkroczyć na określone terytoria jako rozjemcy i siła gwarantująca ład ?

Kraj, w którym ludziom patrzyło z oczu, jakby właściwie to chcieli coś powiedzieć, ale im nie wypadało






co by chciała powiedzieć istota z innej krainy istotom z tego świata
uparli się, żeby nazywać to światem. Gdyby oni widzieli prawdziwą krainę..

mnie nie interesuje tu, żeby z wami wygrać, ani żeby zostać wodzem Indian czy zastępcą kapitana w Manchesterze United - lecz jakiego rodzaju kurestwo się tu polepiło z tego pyłu i piachu, w niniejszym wymiarze na tak dalekich peryferiach baśni, że impreza trochę jak na wysypisku

  Na co was stać. Co wy jeszcze odpierdolicie. -Co wy jeszcze śmiecie uzurpować, patrząc komuś w twarz











Jeżeli jest ukraińska piramida, struktura siły - to ich serca ni oczy ani nie są gorsze czy lepsze od tych w norweskiej machinie władzy czy kazachskiej sile faktycznie rządzącej. Po prostu ludzie, osoby, istoty. Podarunek ode mnie, ważny.


wizja prawdziwa, ino czas akcji nie wiadomo kiedy - to znaczy współczesność, ale nie jestem w stanie określić czy to jest jakiś moment w przeszłości czy przyszłości względem dnia, w którym to piszę

pięć bardzo dalece zaawansowanych genetycznie istot, strasznych obcych pająków kawalarzy zmieniających wielkość i formę
Nie mają określonego celu, nie wynajęło ich żadne mocarstwo. To jest bardziej coś jak "wesoła paczka szukająca przygód"
                  są w jednym pomieszczeniu

zjadli szefów od środka, ich ciała - nimi są, ale nie tylko, bo również swoimi ciałami są w ich ciałach, i czasem wystają, mogą się zmieniać

Przypuszczalny przebieg wypadków:
0. istoty napotkały kogoś, coś, była walka
1. walka nie skończyła się zabiciem, tylko wniknięciem
2. tamci ocknęli się i zanieśli do domu tych, z którymi walczyli, nie wiedząc o tym - w swoich ciałach
3.
4. [tu można się domyślić, jak to szło - a właściwie one, te istoty]
5. dotarły do głównego centrum dowodzenia i przeniknęły. Uznały, że to może być gniazdo, że są dobre warunki i tam można zostać, bo jest relatywnie bezpiecznie w stosunku do innych miejsc, gdzie wcześniej się znajdowały, a i jest co porabiać.


Ich tok myślenia, czy wręcz rozmowy, narady, był następujący:
1. przejęliśmy ukraińskie centrum dowodzenia
2. tera będzie można odpocząć od tej harówy i wygodnie żyć, w miarę. Ale jaja
3. ino dobrze udawać Ukraińców, tych co ich zabiliśmy
4. a z czego znani są Ukraińcy, czym się wyróżniają spośród innych ludów ?
5. z okrucieństwa znani są, z tego że z tym przesadzają
6. czyli rozkaz zawierający dużo okrucieństwa będzie sprawiał wrażenie, jakby to Ukraicy go wydali

 Dlatego specjalnie wydają okrutne rozkazy, bo to nie są przebiegli ludzie tylko obce pająki które nie do końca rozumieją naszą kulturę i obyczaje. Ja tego nie wydedukowałem, ja... jakoś chyba też przeniknąłem, to wasze centrum dowodzenia - albo ktoś mi pokazał.

Jeżeli to są wasi szefowie, -tak? Ukraińcy, tak? To puśccie im jakiś współczesny serial i zadajcie pytania dotyczące emocjonalnych przyczyn pewnych zdarzeń w filmie, na które potrafiłoby odpowiedzieć dziecko rozpoczynające naukę w szkole średniej. Ciekawe, czy wszystko będą wiedzieli. Bo mi się wydaje, że nie.

  Ponieważ to są pająki o możliwościach przenikania i transformacji gdzieś pośrodku pomiędzy zaawansowanymi a bajecznymi. Nie znają dobrze ludzkiej kultury, a ich pomysł na udawanie Ukraińców to cechowanie się okrucieństwem, nasycanie nim rozkazów które wydają siedząc w tym pomieszczeniu zabezpieczonym przed podsłuchem i wglądem, z którego jakiś człowiek co jakiś czas odbiera rozkazy przez drzwi dosyć zwykłe. W pomieszczeniu śmieją się, dziwią że jeszcze się nie zorientowali Ukraińcy że to obce pająki zabiły ich szefów i są w tym pomieszczeniu, a przede wszystkim naradzają się jak dobrze udawać Ukraińców i jak by zrobili ci szefowie, których ciała przejęły, jak oni by postąpili "w danym dniu roboczym". Odtwarzają wspomnienia owych i dyskutują.

To dlatego bywają takie dziwne, te niektóre rozkazy. Jakby psychiczni je wydawali.


Bo tak sobie siedziałem i pomyślałem
Jeden ogląda film, on się czymś zajął; drugi jest na stadionie; trzeci pojechał do Egiptu; czwarty chodzi z partnerką po galerii. Piąty to jest amator dronów, i tak dalej - a dzień po dniu, coraz więcej w kraju Gruzinów, Ukraińców, Hindusów ..oraz przybyszy z innych krajów. Na razie to ich jest dużo - przybyszów.

Jeszcze 5 lat temu tak nie było, w roku 2017.   Byli, ale nie było ich dużo.

Kiedy to nas będzie mało ?

  Jeżeli siła próbująca zrobić z Polski błotny plac rozjechany koleinami, gdzie pod wiatą stoją ludki gotowe pracować za grosze - dokonała takich spustoszeń w losie i życiu narodu w ciągu 5 lat, to co będzie za następnych 5 ? Jeżeli tak im to łatwo poszło w minionym pięcioleciu ?
  Kto w tajnym projekcie wszczepia istocie chip w mózg chociaż go ostrzegają, że po śmierci ten chip, dopóki się nie skończy bateria, będzie funkcjonować i ta istota nadal może czuć, chociaż już nie chodzi ani nie widzi - a on odpowiada, że "Co się martwisz? -Jak się tak będziesz o wszystkich martwić, to daleko nie zajdziesz." ..on tego nie rozumie, że gotuje los tej istoty i sobie i tym co go ostrzegali, i reszcie - ponieważ w mojej percepcji wewnętrznej to wszystko z tym życiem i czuciem to byłoby coś jakby jeden impuls po kolei przebiegał wszystkie losy, ich koleje, tym czuł - i to my tym jesteśmy, owym prądem ..czy jakby jedną wodą przepływającą po kolei przez wszelakie formy istniejące w czasoprzestrzeni.

  Dlatego dbaj o innych, bo to ty później nimi będziesz - choćby oni żyli z tobą równocześnie.
Bo w życiu bywa różnie ...a w lustrze zwłaszcza.

Jak na wakacjach młody dziedzic fortuny
co nie widzi że typ znaczącej postury
wszędzie za nim chodzi, czuwa nad nim, wspiera
by z rowu o świcie martwo nie spozierał

Lub jak kierowca co znów wygrał wyścig
śmieje się, mu klaszczą, a on sobie myśli
że to była w sumie głównie jego zasługa
...choć mechanik do rana przy zaworach dłubał.

Tak myśl chełpliwa o własnych wyczynach
podobna tym co gdzieś tu po rymach
co łaskocze ego, słowa czasem wiąże
a jest wyrazem psychicznych luk, dążeń

napadała mnie nieraz w wieczorne godziny
co się ciągnęły jak donikąd szyny
przez krajobraz schludny, ino tekturowy
a by człowiek chciał żyć jeszcze - wewnątrz młody, zdrowy

zachwycałem się nieraz własnym kunsztem, fartem
niby że to sam tak biegle rozgrywałem kartę.
Wszystkie noce do domu - "to ja sam wróciłem"
nie dosięgła mnie pętla, worek ani sztylet.

Wciąż na luzie, choć wnerwiam?
"Zbiegów okoliczności feeria."
Ciskam ciosy - wciąż żyję?
"W banku szczęścia aż tyle."
Tyle lat w całości - "pewnie moja sztuka"
..aż któregoś dnia rozum w to wszystko zapukał.

Tam gdzie pamięć rozległa jak z książki kraina
tam ja pogrzebałem, runęła kurtyna.
Wiedzieli to kumple ze szkół i z podwórka
że umiałbym zepsuć i kawałek sznurka.



Jeżeli do dział które portu bronią
dotrą w konwoju pod nocy osłoną
cenne pociski, które szanse w walce
odmienią nagle i nieodparcie

I jeśli płynęły na jednym okręcie
co w torped i bomb oraz min zamęcie
szedł w środku konwoju, chroniony tak szczelnie
że trzy noce wróg trudził się nadaremnie

To czy zasługę miał jeden kapitan
czy tylko z nim się admirał przywitał?
Czy w ogóle wiedział, gdy dostawał order
że na niszczycielu palacz dostał w mordę
prawie przegrzał kocioł, kiedy poszli w pościg
kiedy wszedł do mesy nie wzbudził radości.

Jak się poczułem w nieodległy ów
dzień, gdy miast przed lustrem się zdołować znów
zobaczyłem jak to składa się w logiczną całość
najwyraźniej komuś na mnie zależało?

Jak dziecko na meczu gdy sędzia drukuje
widownia patrzy, lecz nikt nie pomstuje
wtem głos ochrypły murawą sunie:
"-Sędzio kaloszu, czy latać umiesz?"

Lub półprzytomna jak załoga
warowni w okrążeniu wroga
niejedną zimę co tak widzieli
aż schudli i szybko mówić już nie umieli.

Aż dnia któregoś tuż po samym świcie
niepokojem ich przeszył ni śmiech to, ni wycie..
Wbiegli już na wieżę; wartownik się tarzał
lecz gdy ich zobaczył, wstał i w dal fal wskazał.
Szła przez całe morze, jak długie i gładkie
eskadra z odsieczą, statek tuż za statkiem.

Jak kryta mchem, porostem skała
co na uboczu cicho stała
i wtem kląsknęło, prysł kamyczek
kropelka wody, zaś strumyczek
i już się skała rozwierała
świetlista rzeka z niej pizgała !

4 września 2022
Tak choć przed chwilą suchy, drętwy
ludziom niechętny
w oczach mętny
typ co się pcha
spotkany w drzwiach
a na przystanku tramwajowym
z wyrazem twarzy osiedlowym
w kółko nerwowo się przechadza
mina mu się nie wypogadza
i w końcu gdy podjeżdża wagon
wsiada jak wielki figo-fago...

I nagle buszek poszedł w krzaczorach
wracam na chodnik, już nie ma potwora
luźniejszy krok, prędkość spowolniona
piękno kamienic dostrzegam teraz
z oczu nieśmiało wyziera relaks

hen, gdzie nieprzystępna sfera
z rzadka śluza się otwiera
niby w pokrywie do ludzkiego wnętrza
za którą, tak jak u tamy woda się spiętrza
tak pływy emocji ściśnięte wzbierają
i wstają dwa słupy, z oczu wyzierają.

przechodnie - przed chwilą obcy ludzie,
życzliwie zgłębiani w swym codziennym trudzie
gdy delikatnie muskam wzrokiem twarze
doszukując się tych, co nimi żyją zdarzeń.

To spojrzę w niebo, tam obłoczek płynie -
nagle rowerzysta na prędkości minie !..
W końcu ktoś spostrzega uśmiech na mej twarzy
prostuję jej wyraz, w oczach zmiana straży.




Spokojny facio z dychawicą
rozpostarł gwiezdny dywan z kurwicą.
Ci co przetrwali dziwny ów przypadek
opisać go później dali nawet radę:
"mitoman-skurwiel, dziad, trochę robot
a jednak z baśni słyszeliśmy chrobot"

Dziadocop poeta,
wkurwienia atleta.
Gdy przygasał gnój,
już się czuł nieswój.
Wykroczył poza własny hejt,
tak przyhejtował - że hejt mu pękł.

Zaskakująca zbieżność faktów:
- w Niemczech o Polsce zachodniej mówi się jak o strefie niemal opanowanej
- do Polski zachodniej sprowadzani są w dużych liczbach Ukraińcy, Gruzini, Hindusi - akurat ludy znane z tego, że szybkie błyski stali nie wywołują u nich ani paniki, ani zdumionych spojrzeń


"nie skończyło się na jednym razie"
Dzień był dość ładny, fajny i spokojny
ja z twarzą attaché z czasów zimnej wojny
szybko w dużym mieście szedłem ludziom obcy
wypatrując miejsca żeby coś zakopcić.

A tu wciąż tramwaje, auta, ludzi pełno wokół
"-Kurwa !! Zaraz ściągnę bucha, i z tym będzie spokój...
Z tłem się wszyscy zlepią, zleją, harmonijni
między nimi przejdę pogodny i silny.

Dostrzegę szczegóły, spowolnią chwil kadry
wygładzą się wnętrza napięcia i zadry.
W co po drugim sklepie ktoś z obsługi odtąd
przez słowa i oczy chwyci uczuć mych prąd.

Potem znajdę łąkę gdzie bujne rośliny.
W nie patrząc, odetchnę - spłyną w grunt me winy.
Z daleka od bloków, spalin i spojrzeń ciekawych
przetasuję istot, sumień i serc sprawy.

Poodwiedzam w myślach dawne miejsca, twarze
wygną nieraz usta ślady dawnych wrażeń."
W końcu komar, pociąg, zmrok albo zmęczenie
powoduje że zwijam do domu tknienie.

Jak Superman w Kenta Clarka
jak z motyla znów poczwarka
w drodze zrzucam szyk baśniowy
zwykły robię się, typowy.

-Znowu się naćpał pierdolony ćpun.
-Stój! Zobacz.. dosięgnął już baśniowych strun.
Zryty łeb i pusty wzrok
ciężkie oczy, chwiejny krok.
Obiekt szykan i obmowy
to szedł zrytas osiedlowy.

Dawniej, młody i genialny
patrzył w świat jak dzieciak w psalmy
jak robaczek z wyspy w palmy
jak pasjonat w model zdalny
ja w czyjś obiad w jadłodajni
panna w lustro w przymierzalni
przed serialem żona w czajnik
stary spawacz w nowy palnik
błazen króla na Sejm Walny
złodziej na neseser fajny
dewotka na ołtarz farny
surfer w dzień wietrzny, upalny
żołnierz w mundur nienaganny
agronom na wiejskie panny
(z mieszaniną nadziei, lęku i fantazji
kryjąc więcej chamstwa niż kurtuazji)
figlarz na rozmiary wanny
nafciarz w kolor cieczy czarny
fałszerz w czeku wzór staranny
chłop w ruch żarna nieustanny
szpieg na kryty mchem nadajnik
uciekinier na zagajnik

chwila, chwila, chwila... wróćcie do mnie słowa,
jak słup stwórzcie wir, uderzym od nowa
Różne ciekawostki mógłbym z wami stworzyć
lecz wniknęli w kraj obcy operatorzy.

Ukraińskie służby weszły z siłą taką
że w wydziale zdrajców mógł już powstać zator.
Kiedy kontrwywiad wciąż kręci fortuny
ludzie ponapinani chodzą jak struny.

Gry spojrzeń w pociągach,
sfałszowana sonda,
wschodni rytm, mandat pod sklepem
słup z mównicy bzdury klepie.
W sklepach luźniej, tłoku brak
poziom życia na twarz spadł.

Staruszkowie w domach, mniej jakby ich widać
kalorie inaczej potrzebują wydać.
Kiedyś tak często przede mną w kolejce
dziadzio miłe chwile spędzał przy kasjerce.

Teraz ich nie widać, znów nie przyszli, dlaczego?
To jest PRL, czy poziom świata zachodniego?
Nie mieli po co, toteż nie przyszli
tak skończył się ich do Europy wyścig.

Lecz są też zwycięzcy, ci dobrze ubrani
mają status, pieniądze, ciężar nie spadł na nich.
Wartcy i treściwi, szparcy - chwil elita
z twarzami w stylistyce źle zadanych pytań. a co, czy to ich wina że sobie poradzili? - autokrytyka



Bieda jak w komunie, lecz mniej pewnie z pracą
a im więcej obcych, a tym gorzej z płacą.


Kiedy raper znów wymiata
lśni depilowana klata
ósme ktoś kupuje buty
poseł chodzi rano struty
goguś ma fryzurę trzecią
w limuzynie k.. lecą

A w przychodni cisza, spokój
mało ruchu, dużo tłoku.

Pielęgniarka, gdy kraj wstawał
dla niej - najważniejsza sprawa.
"Pomóc wzrosnąć pokoleniom"
...dziś ją po ubiorze cenią.

Gdy znów gładko sunie ciche auto ciemne
babcia pod Samem narzeka daremnie

Gdy piękne, zdrowe i silne mutanty
posprzedawały swe na Ukrainie fanty
wszystko tu przywieźli - młodość, zdrowie, wiarę
..i tylko przeszkadza tych milionów parę
mieszkańców dotychczasowych tych ziem.
"Jedna noc." - słyszałem, wiem.

Wyjechało auto wprost z podziemnej bazy
postacie w nim mocne, mocniejsze rozkazy:
zdobyć nowe ziemie i ujarzmić ludy
używać forteli, znosić niemo trudy . . .

Wiem jak szans było mało
by spojrzeć w twarz wciąż się dało.
A jednak się dało.
nad limitami genów i epok
z innego świata rozległ się klekot

Nie mówcie, że tu miałem jazdy.
Jazdę to musiałem mieć u siebie i to ostrą, żeby w ogóle zawitać tu do tej waszej rzeczywistości.

Jak wyobraźni wodny młyn
snułem różne wizje, pakowałem w rym.
Niemcy chcą odzyskać Śląsk rękami Ukraińców



potem tam wejść jako siły pokojowe
Ukraińska mafia już prowadzi szkolenia z "robienia Lachów", tzw. wprawki - w których chodzi o to, że aby umocnić swoją pozycję w hierarchii, trzeba wziąć udział w przelaniu polskiej krwi, gdzieś na uboczu gdzie dorwali kogoś kto im się stawiał.
Jak stalowa siła biegle rozmieszczona
co nie mogła jej wstrzymać męczeńska obrona
niegdysiejszy Wehrmacht co na Moskwę sunął
ale w błocie utknął gdy deszcz większy lunął

Tak ja, pociski zdolny słać dalekie, dokładne
ugrzęzłem w czyjejś dobroci bagnie.

Lecz wisiała nad tym dziejowa konieczność
musiałem coś robić, to ja mam skuteczność
broń uruchamiałem, teraz obosieczną
zadawałem razy, w głębi serca nie chcąc:


Kiedy normalny świat z ekranu czyta
rozwija się siła jak sieć silna, skryta.
To przemysłowcy sprawdzić chcieli projekt
pojmania załóg swych fabryk w niewolę.

Jak w czasie wojny poprzedniej, kiedy
ich sprowadzili już raz, żeby
Polaków popędzać, łamać, czasem dobić
z ich charakterów kikuty robić
terrorem z jeńców resztki sił wyciskać.
Po latach to odkryć, słać z przejęciem pisma...
11 wrz 2022
  A gdyby Jezus Chrystus urodził się na Ukrainie. I gdyby podobnie się potoczyło, ukrzyżowany i zostawił apostołów. Ale gdyby ci apostołowie się tak chcieli wykazywać w swoim chrześcijaństwie i apostołowaniu, jak zachowują się niektórzy Ukraińcy którzy pragną i potrzebują wykazać się jako nacjonaliści, fanatyczni ukraińscy narodowcy.

   Gdyby zamiast używać roztropności, rozumu i serca, ażeby właściwie urzeczywistniać nauki swojego mistrza i z godnością podążać drogą, którą wskazał, której cel widział - po prostu wciągali krechy, upijali się winem, a potem na chama i idąc w szranki, kto popłynie bardziej, zatrzymywali raczej losowe orszaki oraz karawany i na siłę karmili podróżnych pajdami chleba, porywali geniuszy i kazali im dopisywać do ewangelii nowe udoskonalenia, zachowywali się głośno w osadach czyniąc znak ryby w wielu miejscach na murach, a zdarzało się też słyszeć ich mówiących jakże żarliwie o perspektywie obcowania z reprezentantami innych systemów religijnych.

    To czy on by był zadowolony, Jezus, gdyby im zmartwychwstał - i zobaczył, jak wycierają sobie gęby jego imieniem, oddając się swym nałogom bądź psychicznym mieliznom, jak używają jego nauk i legendy do torowania sobie drogi przez dni szumnej młodości, pełnej beztroskich zachowań, które w razie czego można wytłumaczyć właśnie ową ideologią, rozciągliwą dla nich w chwilach doraźnej potrzeby, kiedy akurat humor był kiepski w dane popołudnie i coś się odpierdoliło ?

  A nawet gdyby objął to wszystko i przezwyciężył swoim miłosierdziem, to czy starczyłoby mu go jeszcze by zachować spokój na wieść, że dwóch apostołów chciało się wykazać szczególnie i za pomocą liczydeł dokonali prognoz przyrostu liczby wiernych w nadchodzących latach, biorąc pod uwagę różne scenariusze kanonów cytowań i czytań na kazaniach podczas mszy odprawianych w regionie, a następnie w oparciu o te wyniki - zmodyfikowali ewangelię tak, żeby "lepiej hulała w tych czasach" i była większa efektywność, więcej nawróceń (według nich) ?
Authentischer Dank an Menschen guten Willens

  Utworzyli zbiór osób narodowości niemieckiej, którym aktywnie współczuję i tak po prostu szczerze, bez jakiejś tam ironii czy zgrywy, jak to bywało przez dekady z mojej strony w ową stronę świata. Ich wspaniała i długoletnia praca nad urobieniem mnie, żebym przestał widzieć Niemcy jako drapieżnika i przeciwnika, nie zmarnowała się całkiem - ponieważ po pierwsze dała mi niezapomniane chwile i kwartały, gdy pogodnie i bez uprzedzeń, bez nienawiści rozmyślałem o ludach zamieszkujących poszczególne landy, starając się dostrzec pomiędzy nimi różnice (tak na wszelki wypadek...), zastanawiając się gdzie by warto pojechać, skoro to niedaleko a coś tam pobudowali - no ale kiedy ktoś raz, potem znowu kto inny uderzył w to brutalnym, prytmitywnym rasizmem niby łopatą w zamek z piasku

 ..okazało się, że to jednak nie była choroba, tylko biologiczna reakcja obronna organizmu - moja rzekoma germanofobia, którą nazywano instynkt samozachowawczy połączony z pragnieniem życia w godności.

  Nie zmarnowało się całkiem, ponieważ przerodziło się w moje uznanie, gdyż zdaję sobie sprawę jak bardzo więcej niż jedna osoba musiała się napracować przez więcej niż jeden rok, ażeby przesunąć w inną częstotliwość funkcjonujące w moich światopoglądach grodzie wchodzące w interakcję z germańskim naporem w dyskursie i codzienności, obecne tam odkąd pamiętam niby Mur Chiński w Azji.
W latach osiemdziesiatych ludzka twarz
była jak kraina - pól, rzek pełna, i miast.
W latach dziewięćdziesiatych niby duże miasto
- wartka, ze stronami: tą ciemną i jasną.
W latach dwutysięcznych coś z twarzami się stało:
gładsze, lecz nagle wyrazu w nich mało.
Znów lata dziesiąte inaczej przybiły:
twarze naciągnięte, mimikę zgubiły.

Rozmyślałem o tym, formowałem wiersze
dziś wiem - byłem w błędzie, prawdę gryzę z dreszczem:

Plan, metoda, nanoboty
miast płomieni - ludzie: knoty.
Chemia, woda, mikrofale
chodzą zamuleni stale.
Klony, drony, androidy
Wielkopolanie na niby.
Przemysł, społeczeństwo, media
"ludzkim twarzom spadła średnia".
Mają dobrą pracę, nie ma na nich haków
..i tylko niepodobni jacyś do Polaków !..

Czyż użyto - dumam - genetycznej broni,
na ulicy myśląc: "Kim są kurwa oni ?!"
Wrażliwość jako rzeczywista obecność okupująca część psychiki - ma niewątpliwie swoje kanty, krawędzie (a niekiedy ostre) i szpiczaste punkty - którymi mogłaby wręcz coś rozpruć, coś co nadzieje się na nią a wrażliwością nie było.
Na deptaku i w pociągu
twarze, jakby nie włączyli się do prądu
żyją tak jak im kazali
olśnienie nie spadło na nich

Zwieźli ich do jednego zamkniętego terenu
z najróżniejszych krain i gwiezdnych systemów.
Zabrali im pamięć, wiedzę, nakarmili bzdurą
za kurtyną siedzą, wszystko obserwują.

Myśląc że są ludźmi żyją tak w niewoli
czasem ktoś ma dosyć i wysiada z roli.
Trzęsie się i śpiewa, śmieje albo krzyczy
normalni się patrzą, wielu "zdrowia" życzy.
Tak jak generał ma żołnierzy
ich ruch od niego zależy
tak ja przenośnie mam moje
i sylaby mężne, niby woje.

Dbam, by czytelnicy doznawali wzruszeń
potem na parkingu się rozglądać muszę.
Tam gdzie łąka, gdzie wieje, gdzie pusto i cicho
tam jeździłem - ni to poeta, ni psychol.

Czy groźniejszy w boju kto z helikoptera
konwój z inną flagą z drogi ogniem ściera
..czy ów, który w klimatyzowanym biurze
dba, by między narodami trwały waśnie, burze ?

Czy większy jest heros kto w okopie z trudem,
lepki od krwi własnej, żywy jeszcze cudem
na wprost wzrokiem mściwym strzela i seriami
wściekle; już dał sobie spokój z pytaniami ..?

Czy ów który myśli, wątpi
dlaczego dowódca wciąż wyjaśnień skąpi..?
Czemu w mglisty ranek w cichą wioskę prują
i akurat w domy co właśnie budują ?

Czy ten kto odwiedzał łąki
zobaczył tam sieci, jak przędą pająki
znał różne pułapki, nici i podstępy
..w temacie forteli mógł być elokwentny ?

Grzebiąc elektryką fal wśród ludzkich uczuć
w masowej podświadomości dokonano puczu.
Hodują nienawiść, Jugosławii pragną
jeżeli nas skłócą przyszłość nam ukradną.

13 września 2022


  Przypomnijmy sobie czasy Marksa i Engelsa, śmiałych i otwartych, swobodnych i szczerych dysput w kawiarniach o komuniźmie i nurtach, jakimi może czy powinien podążyć. Gdy idea komunizmu była czysta i żywa, dostępna dla każdego do obcowania i wnoszenia do niej czegoś od siebie, czegoś swojego. Gdy rozmawiano o niej chętnie do późnych godzin, z żarliwością w oczach i z nadzieją w głosie, potem jeszcze w domu.
   A teraz we wyobraźni: cięcie, następna scena - plac w Korei Północnej, ludzie stali ustawieni w czworobok, z głośnika popłynął komunikat i po chwili wszyscy mieli taki sam punkt widzenia, jaki głosił komunikat. Twarze napięte cały czas, mimo regularnie pojawiających się na nich wyrazów uznania dla mądrości partii.
  Co tu się stało? Idea przecież ta sama. A jednak tak bardzo "się odkształciło".

  Gdyby zatrzymał się przy mnie ciemny wóz na ukraińskich blachach i zapytano mnie z niego: - Czy to przypadkiem nie jest znowu jakaś aluzja do nas, że o nas ?
 Mając dla swoich czytelników przede wszystkim szczerość, a dopiero potem sylabowe sztuczki, musiałbym odpowiedzieć: -Kochani, wiecie że cały czas o was myślę, więc jakże mogłaby to być aluzja do kogoś innego? A czyż krążą po okolicy jacykolwiek inni jegomoście na tyle mili, żebym widział sens słać ku nim po internetowym nieboskłonie zaprzęgi słów i znaczeń z prezentami moich spostrzeżeń, refleksji - ażeby pomóc im być tym kim chcieli być, nie ktosiami podobnymi z grubsza i gdy pasuje - do swoich wzorców i ideałów, do reguł swych i zasad - z których czerpać to jedno, żyć nimi to jedno...

   ...ale do nich dodawać, to już trzeba mieć tupet.
Boliwia to kraj w Ameryce Południowej, który od dekad wygląda na mapie tak jak wygląda, a mieszkają tam Boliwijczycy którzy dbają o swój kraj tak, jak umieją.

   Gdyby nagle Boliwia zaczęła podbijać całe połacie państw sąsiednich - Argentyny, Chile, Paragwaju - to jakie mogłoby być tego wytłumaczenie?

   a) nagle boliwijscy rycerze przeskoczyli jakością awangardę terytoriów ościennych, naczytali się książek które odmieniły ich charaktery na dobre, lub najedli paproci powodujących przyspieszoną ścieżkę pozytywnych zmian w DNA

   b) oni coś wynaleźli, sposób albo technologię, dzięki której nagle tak się rozrośli; inni wcześniej tego nie wynajdywali bo nie i już

   c) to nie oni tylko niebywale śmiałe pająki zdolne przybierać dowolny kształt i postać. Bystrzejsze od ludzi i reptilian, śmielsze i bardziej nieprzewidywalne; stąd ta fala sukcesów. To nie są ludzie ani w ogóle stąd, krótka ich znajomość świata tego
gdybyś był w porządku, tobyś ich ostrzegł
że kto ciebie poniży, ten będzie miał z nami do czynienia
Fajnie płatną pracę i osobny dom
miał, też jedną z najpiękniejszych żon.
Narty, łódkę, basen, koniak, auto dobre
gdzie nie poszedł, błyszczał w zwykły dzień swobodnie.

Patrzył w kraj z pociągów, kiedy w sprawach jeździł
niejeden szlachetny pomysł wówczas się w nim gnieździł.
Dał cioci pierniki, na dom dziecka datek
w klubie wciągnął krechę; nie był to gagatek...

Na przejściu dla pieszych czekał światła swego,
nie robił w ogóle nic za bardzo złego,
czasem wręcz pocieszał w necie obcych ludzi...
Takich jak on wielu krzyki będą budzić.

Oni byli fajni, oni wciąż są grzeczni
nikt im nie obwieścił, że już są zbyteczni...
czasami nagle kończy się asfalt psychicznej szosy
i urywa melancholia, a zaczyna kurwica.
Nietrudno wtedy o wypadek, choćby ze słów
Chodzę i chodzę, i myślę sobie
a w myślach co rusz innej przyjrzę się osobie
sylwetki szturcham, cienie obserwuję
z nerwów w ruchach ich przeszłość dedukuję

Nieraz się uśmiechnę z wolna nad pamięci taśmą
się rozszerzą w oczach światła co jeden raz gasną
gdy we wspomnień kadrze, dawnych dni godzinie
ujrzę: była mowa o człowieku, nie o poppelinie.

Lecz tak jak w westernie, gdzie w salonie karty
ale nikt nie szumi, choć różne są żarty
Trach, rzęch nagle hałas! ..stolik kantem frunie-
graczy krąg powstaje, goni się, wiruje!..

Tak czasem w pamięci mej, gdy sobie szedłem
przez swe ustalenia różne pośrednie
Nagle stop! olśnienie, coś tu się domyka...
naraz ścięło się ze sobą kilka starych pytań.

Dotąd nieruchome, wtem - twarze postaci
(dziwnie byli podobni do sióstr albo braci)
co trwały w pamięci od dawna, a z cicha
popatrzyły tym wzrokiem: to dzięki nim dycham!

Gdy w pamięci scena lepiej się złożyła
nieraz postać ma fizyczna wręcz się zawiesiła.

Wielu z nami tych już nie ma,
co chronili mnie gdy dzieła
tworzyłem swe, tezy, filmy
tym dorobkiem dzisiaj silny

się przechadzam czasem dumny..
A ilu poszło do trumny?
Co przede mną cicho, skrzętnie
patrzeli gdzie doły, pętle.
15 września 2022 Gdzie przeszłość prastara, dawna
z gwiazd flotylla chyba spadła
Mieli tu swoje osady
potem sprawy, słowa, zwady

Miast do gardeł sobie skoczyć
woleli w nieznane kroczyć
Spojrzawszy w twarz ideałom
ruszyli ku sąsiednim krajom

W trudy rzucili swe męstwo
czasem wynikło księstwo.
Gdzie indziej nic, jeno kamienne tablice
w glebie tkwią, leśne nad nimi poszycie.

Aż doszli w korzystne strony
gdzie zebrali plony, zbudowali domy.
Minęły tak wieki i pokolenia
stąd początków pamięć ma swe odkształcenia
a niekiedy wyrwy i wydarte strony
że był jeden lud Słowian, dziś tak podzielony.

15 września 2022


 Niemiecki moloch podnosił się z wojny długo, ale się podniósł, wszakże proponując się jako dopuszczony do obiegu międzynarodowego autorytet w dziedzinie humanizmu nie mogą już tak po prostu, jak dawniej, wjechać do Polski kolumnami pojazdów osłanianymi z powietrza przez nowoczesne i agresywne machiny bojowe.

   Co się wtedy robi? Dzwoni po Ukraińca.

 Najlepiej w parę milionów. Żeby przyjechali. Nie mieli akurat co robić, nie było tam pracy, jak żyć. A tu jest robota - Wielkopolska, Śląsk, Pomorze, Mazury - dla pana Niemca, żeby nie ubrudził rączek.
  Może to się samo tak złożyło, że nie mieli po co ani jak zostać tam u siebie, kiedy akurat byli potrzebni komuś tutaj.

  Może Niemcy bezradnie patrzą z boku, jak to się wszystko odgrywa, i pozwolą tuż za Odrą żyć sobie milionom Ukraińców, nareszcie u siebie i wolnym, godziwie a nie chapiąc za grosze, a Niemcy nagle powiedzą: "-Łee, to rezygnujemy z tych ziem, skoro teraz to wasze".

  Jak trzeba lekceważyć swój naród i jego przyszłość, i samego siebie jako Słowianina - w lustrze - żeby nie widzieć jak to wszystko krok po kroku pasuje pewnemu krajowi zachodniemu ? Że waśnie między słowiańskimi ludami podsycone krwią na długie lata to zbyt słona cena za skrawek terytorium, również na pewien okres?

  Bardzo zarozumiale i nieroztropnie wobec własnego ludu, jego przyszłości i historii, wobec swoich genów - jest w nieznanym a dzikim terenie podążać ścieżką, która przedstawia się podejrzanie zapraszająco.
   Stepan Bandera. Wielki nieobecny relacji polsko-ukraińskich i spraw ludów. Ofiara nagannej maniery funkcjonującej w polskim dyskursie publicznym co najmniej od lat 90-tych: "nie może się bronić, to jedziemy po nim". Kluczowa dla relacji ukraińsko-polskich postać, której powszechny odbiór w Polsce został zniekształcony, być może celowo.

 Według moich ustaleń:

 Wzrastał na terenach, gdzie polskie pany najmowały ludność ukraińską do prac prostych. Podobnie było z godnością, to go kłuło. Wcześnie zaczął kombinować, jak uderzyć w ciemiężycieli swojego ludu - Lachów, których znienawidził i traktował jako zagrożenie dla bytu swojego narodu, który kochał i wierzył w jego przyszłość, którą próbował stworzyć, zorganizować - za pomocą licznych skutecznych akcji i organizacji. Dla niego i jemu podobnych, z tamtych stron wtedy, w ogóle co tam żyli - Polacy to jak Niemcy dla Wielkopolan - bogatsi, silniejsi, ciemiężyciele od wyższości, poniżania i naporu.

  Przed II wojną światową zyskał sobie ogromne poparcie, gdyż on naprawdę w to wierzył i nie robił tego dla siły ani władzy, tylko bo kochał swój lud i chciał poprawić jego los. W czasie wojny kombinował jak wykorzystać nowe projekty i inicjatywy pojawiające się w związku z przesuwaniem się stref wpływów mocarstw.

 Za szybko poszli z ogłoszeniem niepodległości Ukrainy i ich Niemcy zwinęli, trzymali potem Stepana Banderę w obozie nad czym bardzo ubolewał, nie mogąc być ze swoim ludem na jego terenie, w tych chwilach kiedy tak wiele się decydowało.
Po wojnie ZSRR prosiło o jego wydanie, znowu nie mógł wrócić.


 To jest jak było. I w związku z tym fajnie pasuje na idola czy to spokojnym babciom na Ukrainie, czy zapalczywym i umorusanym dzieciom - które później dorastają i mogą zostać nacjonalistami, spidziarzami-mutantami z tajnych projektów. Potem się gdzieś mówi, że "banderowcy grożą tym, banderowcy zrobili tamto" - a to jest trochę tak, jakbym ja założył gang motocyklowy dealerów narkotykowych, którzy słuchając cicho muzy jeździliby wieczorami po powiecie wymuszając za pomocą brązowych kijów baseballowych, żeby nie było poniżania ani śmiecenia na łonie przyrody - i byśmy jeździli z portretami Janosika na motorach z przodu, i byśmy sami siebie nazywali "janosikowcami", a prasa i media powtarzałyby za nami owo jakby uzurpowanie, zaczerpywanie, "nabieranie sobie" z 'historyczno-legendarnej gwieździstości' postaci Janosika.

  Ogólnie, fakty a obiegowe opinie w Polsce o Stepanie Banderze - to dwa tak różne światy, że należałoby się tym zająć, ponieważ zafałszowania i nieporozumienia owe rzutują na relacje pomiędzy odłamami słowiańskiego narodu i pętają przyszłość, która mu się należy.

  Również prośba do ukraińskich nacjonalistów ażeby zastanowili się, czy ich wódz popierał poniżanie drugiego człowieka i szarganie jego godności, czy to w tym widział spełnienie się Słowianina - ażeby deptać drugiego, w tym robić sobie wyścigi i zawody, jakby sprawa odbioru Ukrainy i Ukraińców na świecie nie należała do rangi pierwszorzędnych i można było tym ryzykować ?

  Czym powinien Słowianin wyróżniać się spośród innych ludów - męstwem i przebiegłością, czy butą i pychą ? Czy dobry Słowianin to taki, który wrzeszczy pansłowiańskie hasła obudzony o 2 w nocy bez zająknięcia, ale na co dzień kombinuje jak mieć lepsze auto albo wyjechać do bogatego kraju, lub chociaż przyjemnie się zabawić wieczorem - a co z tego wyniknie dla Ukrainy, to już tam mniejsza o to, hasła były, nie można tak non-stop, przecież jest wspólny kurs na ukraińską rację stanu cały czas, każdy wie.

 I co chwilę przypał, bo znowu komuś coś się pomyliło, potem nie wyszło i się porobiło, a na końcu wydało.



    Nie spodziewam się, żeby Stepan Bandera pochwalił - zwłaszcza w obecnych czasach - dzisiejszy "rasizm jak maczugą w łeb" różnego typu osób wartkich i dobrej woli narodowości ukraińskiej, we współczesnej społeczności których zaszły, wewnątrz narracji funkcjonującej co dnia między nimi, również w rozmowach i spotkaniach ważnych gdzie decydują się ludzkie życia - procesy podobne do relacjonowanych z Korei Północnej, czasów największego stalinizmu czy mccarthyzmu. Ludzie mówią to co muszą, żeby nie zostać zgnojeni przed resztą za odszczepieństwo - nieważne, co by tam sobie myśleli czy czuli w sercach, to wręcz starają się stłumić bo tak im łatwiej żyć.

    Bandera dostrzegał, współodczuwał i szanował w drugim człowieku to, co żywe. Dlatego tak bardzo brzydził się poniżaniem, że organizował zamachy. Moim zdaniem odrazę wywołałoby u niego również to samo w wykonaniu rodaków, w drugą stronę dzisiaj, ale też Słowianie Słowianom - przekonanie o wyraźnej niższości genetycznej Lachów obowiązkowe u tych, którzy nie chcą pozostać w tyle za falami awangardy władzy w ukraińskich strukturach siłowych.
Chociaż spotkawszy tłum rozgniewany
przemówiłbym głosem gromkim, śmiałym
i poprowadził krewkie ręce
w bój, krzyk i akcji jeszcze więcej

Choć skarbiec mam idei, celów,
a nim - w umysłach istot skrawki terenu
..to serca drzwi wciąż niby pancerne
straże zaciekłe tam i wierne

Tak trudno ujść każdemu słowu,
nieraz próbują ..lecz grzęzną znowu
milkną, jak pochwycone krnąbrne zbiegi
w pamięci ślady, jak popiół gdzie śniegi

Jak zatłoczony do granic wagon
końcówką tuszu bity paragon
pancerny w bagno co zajechał zagon
mafioso u księdza z poradą
w czasie kontroli towar pod ladą
zakrztusił się ktoś kto mówił ze swadą
w drogerii mąż z kłótliwą babą
kibole co bez noży jadą
reżyser kiedy spektakl idzie słabo
dealer z przekłamującą wagą
ktoś w dziekanacie, oszalał - nago
osz kurczasz! -pierścień słów, ma go..
konduktor przeciw bez biletu drabom
dekarze gdy w ulewę kładą
przed elektrycznym płotem stado
wchodząc do przychodni lekarz w mieście z plagą
jak trębacz w wicher co ma zadąć
plecak, za bardzo ktoś go nadął
kurs partii kiedy zmienia się, demagog
gdy głośnik siadł, poseł z tyradą
Vanilla Ice śpiewający fado
młody zakonnik przeciw z lasu magom
w sypialni księżnej złodziej ze szpadą
pasterz spotkał smoka, przeżył wbrew zasadom
bramkarz gości w przerwie, sam przeciw układom

Jak uciekinier w klauna przebraniu
i naćpany psychol na kazaniu
..Tak się wtedy czuję,
kiedy coś z serca ..wydobyć -usiłuję.

..niby na flaku uczucia jadą
słowa i zdania idą mi słabo
gdy z głębi snów, pragnień i marzeń
rąbek odsłonić czasem się odważę.
przerwany kordon, alarm w serca bazie!
idzie w spojrzeniu błysk, przepchnął straże

na przekór wszystkim życzliwym, i lękom
jak w mieście partyzant, kryty ruin wnęką
uczucie nieraz wychyli swój łeb
i czeka zaraz świat, ma trep.
Na szkolnej stołówce jak dziecko bez bonu.
Szpieg przy promenadzie, krwawiąc po kryjomu.
Jak maszynista w pociągu mknącym
świadom drużników czterech przed nim śpiących.
Przesadnie uzbrojony mafioso w kasynie
obrzyn, sierp pod frakiem, a pot czołem płynie.
Jak masywny wilk na cienkim lodzie
bliznę długą przez brzuch co by miał na spodzie.
Zdyszany włóczęga, nie wie czy da radę
po peronie sprintem w paszportowej sprawie.
Opiekun sportowców w Zachodnim Berlinie
nie od dziś znając tory, nimi co życie płynie.
Jak zdumiony kościelny, chodząc z pustą tacą
gdyby ludzie stali, drętwym podobni pajacom.
Jak reżyser znikąd co zrobił film dobry
na gali w stolicy, a zewsząd wzrok chłodny.
Rybak przemarznięty, w świt rzuciwszy sieci
patrząc w deszcz gdy myślał, czy się łódź rozleci.
W salonie mebli przy bogaczu z żoną
nadmą się marudząc, nie kupią - wiadomo.
Jak na dobrym czopsie, w nocnym lunaparku
wieśniak szukający swojej grupy punków.

Jak skorumpowany wbrew sobie minister
co wyznaje w sądzie, zewsząd oczy bystre.
Jak brygadzista w połowie zmiany
znalazł narkotyki, lecz już sam pijany.
Jak nauczyciel rano w dzień wagarów
przeczuwający tych kujonów paru.
Po zmroku wchodzący w park policjanci
słysząc w głębi głosy, wiedząc kim są tamci.

Jak stary lew w cyrku, który już miał dosyć
łeb odwrócił żeby tresera nie spłoszyć.
Premier w kraju targanym rebelią
gdy w stolicy całej naraz wszędzie ciemno.
Psychopata z tortem, w nerwach w samolocie
bo nie lecą newsy lecz filmy starocie.
Gangster u fryzjera, chciał wykpić kolejkę
dziadzio głuchacz puszcza, wchodzą wnuki wielkie.
Student, który na egzamin wchodzi
myśląc, czy sam sobie szkodzi.

Jak nad obiadem gdy awantura
włosy rozpuszczone, z twarzą w dłoniach córa
matka ciągle krzyczy, tu zupa tam wina
łyżka na obrusie sama się wygina...

Jak w wieczór kolejny grzeczny i pasywny
przemknął nad osiedlem by dźwięk i kształt dziwny
wychylony z okna, gdybym sam to przeżył
i od razu zwątpił, czy mi kto uwierzy.

Jak sternik motorówki na Florydy wodach
gdyby fala była duża, psuła się pogoda
migotała ze wspólniczką chybotliwa zgoda
szykowała niebezpieczna w gwieździstą noc droga.

Tak się wtedy czułem, ilekroć starałem
z obozu swych uczuć wypuścić słów parę.

Jak co na górskiej grani który myślał, orzeł.
Jak rolnik, co przy oknie w nocy martwił się o zboże.
Z raną ciętą ręki piłkarz który z ławki wchodził.
Rozbitek od ropy, widząc: nie ma miejsca w łodzi.
Szaleniec w balonie, lot próbny więc lęki
w dole szmery, gwizdy, i machali wypatrując usterki.
Jak pod Dien Bien Phu żołnierz, zewsząd ogień gniecie
sierżant wrzeszczał, on i tak myślał wciąż o kobiecie.
Jak astronom, gdy teleskop próbują
"Szybciej, szybciej.." - meteorów deszcz lunął !

Mitoman znów tworzy gdy siedzi sam w domu
natachał sylab, narobił tomów.
Chodzi i pali, pisze i pije..
Do kurwy! - to robot jest, czy żyje ?
Jak zegar w wieży, pisarz na osiedlu
natworzył zdarzeń co najmniej za siedmiu.
Ale to był kosmita, ciągle coś ukrywał,
chociaż mówił nieraz, że z baśni przybywa..

daleko, dalekie nasze domy są. Wielkie światy. Daleko my jesteśmy, a nie wy. Nie wy
    A gdybym w przyszłości odwiedził tego, kto ujawnia tajemnice państwowe i międzynarodowe w internecie, z powodu nudów i ogólnej chęci obcowania ze społeczeństwem, chociaż w pracy miał właśnie operować z tajemnicami i pilnować żeby się nie wydostawały. (O to bym nie pytał, czemu myślał że tak może na wprost wbrew przepisom, "na czołówkę z przepisami" - bo wiadomo, jak to jest we współczesnej Polsce, że tu był wujek a tam był tatuś, czy wojsko czy agencja rolna. I potem wjeżdżają Niemcy, Indie Romami, Ukraińcy... A tamci obserwują - ale nie tylko ich, lecz również posadki do obdzielenia dla następnych krewnych, ciuszki w sklepach, motory w salonach. Jak tu utrzymać uwagę na tak wielu celach jednocześnie.. Coś musi wypaść)

    I gdybym zapytał, czemu ktoś próbujący zdjąć ze Słowian sieć podziałów, którą narzucono na nich ażeby się w niej szamotali, zamiast kroczyć silni, swobodni, zjednoczeni tak jak u zarania, jak chcieliby praojcowie - wydaje mu się właściwym obiektem do drwin, celem do urągania. Co on, ów funkcjonariusz, zrobił dla Słowian albo chociaż dla Polski więcej, niż ten którego umniejszać potrzebował tak bardzo, że szastał tajemnicą państwową w internecie.

    No ale wiadomo że tak bym go pytał emocjonalnie, zatem zbiegliby się i zeszli ci co pracowali w pobliżu, jak również w ogóle większość załogi piętra. Wtedy spojrzałbym nagle na nich, roztoczył wzrokiem jak wstawiony po osobach przy barze. Ludzie jak ludzie, wiadomo - to że ktoś miał wujka w tej strukturze, nie oznacza mielizn moralno-egzystencjalnych, mogą być niektórzy w porządku; ale pracowali z tamtym.

    Powiódłbym po ich twarzach, jakże często po prostu zadziwiająco niepodobnych do oblicz Wielkopolan z lat 80-tych czy 90-tych. Poprosiłbym o chwilową kontestację tej okoliczności. Zapytałbym o ich dzieci, czy ich dzieci też tak wyglądają - nie jak Polacy, nie jak Wielkopolanie, nie jak wnuki tych którzy mieli w miarę typowe polskie rysy - tylko jak modele z katalogu konfiguracji genowych zachodniej Europy.

    "Więc to wy bronicie Polski, i polskiego narodu ?" - tak bym zapytał, patrząc na nich.
moja terapia
Nie pamiętam, sklep to był czy inne miejsce
ale myślę, chwilę pamiętano moje przejście.
Dworzec to był, czy już w pociągu?
Gdy reprezentowałem pierwszą ligę dziwolągów.
Nie dość szybki ni kij z wiejskiej bitki
ni nóż gdzie rondo, cinkciarz i przemytnik

atak szału, kurwicy, psychozy
wybuchowy gaz emocji wewnątrz się wytworzył.
A nadchodzili już następni ludzie
i widziałem jak ich chwile swoją twarzą studzę

co sklep to nerwy, szybki ruch, twarz znika
wyjście raptowne, jak gdybym czuł w pobliżu przeciwnika

nagle rów czy rzeczka, co to są za krzaki?
obrót głowy już, w niej mapa: budowle i znaki
wszyscy ludzie w ruchu, cele ich, spojrzenia
a na końcu skosem, czy gdzieś kamer nie ma

I już wokół chwasty, owady, śmieci, pajęczyny
nagle jakby mniejszy, wchodzę w tło gęstwiny
gdzie jest zapalniczka? -
!już skończyłem, znów uliczka.

Zmieniwszy częstotliwość buchem
raptem poza schizą, twarzy grą i ruchem
wzbijam się ponad wszystkich duchem

robię obrót wzrokiem życzliwym, ciekawym
i twarzą, jakbym nie miał do ukrycia żadnej sprawy.
Ciało elastyczne i zwalniają kroki
a oddech równy staje się, głęboki.

Czy to autostrada rozwinięta w głowie
na niej przeszłość, przyszłość, co się zdarzy - kto wie
sny, wizje, marzenia, plany, możliwości
jakby ktoś od wewnątrz w psychice wymościł

nagle jest przytulnie, można się poruszać
psychostruny zginać nie jest to katusza
można się przestawiać, aranżować wewnątrz
ktoś chciał wysypiska, poskładać się tęczą

Gdzie przed chwilą matowy, jakby zgubił się w mieście życia
..lśni już wzrok, kroczy operator zajawki z pewną siłą przebicia

wewnątrz, jakby na lodzie uformował się wzór
w melodii zgrał się w końcu chór
uśmiechnął się, co zniszczył bazę twór
nieszczelny wewnątrz wokół uczuć mur

Znów potem ulica i znów kij wie gdzie, światła
a psychika ma
jak zupa nareszcie w sam raz, nie za rzadka
jak przyprawiona czymś w końcu sałatka
jak której przeszedł wybuch żalów matka
jak dla spragnionego znaleziona w lesie chatka
gdy we łbie świta w końcu coś, zagadka

przeczyścisz szkło jej gdy, luneta
na olimpiadzie wspomni dom, atleta
ze śniegiem w butach szkolny brzdąc, widząc że babcia w oknie czeka

jakby z oceanu wyszły dwa wielkie potwory
każdy roześmiany i do zabaw skory
drużnik miał już dosyć, uniósł te barierki
przypomniał się dowcip pośrodku pasterki
w kryształowej sali wpadło światło oknem
błyszczały w nim chwilę te co w sercu sople

jak pył uderzeniowej fali ponad lustrem wody
jak ekolodzy, którzy przerywają pokaz mody
jak papież kiedy czuje, że wychodzi mu orędzie
jak idący wsią pies węsząc kiełbasę wszędzie
jak na naradzie kierownik ważny
co nagle pomysłów zasób ma pokaźny

zapach łąk przyniósł świtem wiatr - lecz nie zapiał kur
złodziej zarżnął go, cenny niosąc wór.
Tak na moście ja, jakaś schiza w głowie
prędko gdzieś zapisać, może w świat opowiem.

miły wilgotny zapach błotka pośrodku przegubowca
nowy telepatyczny namiar w tle: spokój ..tak, to kierowca
Z lustra wiedział, ile osób przewozi w pojeździe
gdy patrzył na mnie, czułem to jak pisklak kamyczek w gnieździe
jak wegetarianin zapach mięsa w zajeździe
  Aż dojechaliśmy nareszcie.

I wysiadłem: znów osiedle, kij wie gdzie, są bloki i ciemność
płynnie już w nią sunąłem, czujny przygód przede mną
nagle swojski wydaje się w obcym mieście zaułek
zwykły sklepik czy stacja - jak niesamowity z orbity posterunek.

Wewnątrz ludzie ciekawi, niby bajek niedokończone rozdziały
patrzą najpierw uważnie, jakby przez zaufania szpary
potem w oczach niby to rozsuwają się kotary
prawdziwego wnętrza, tam dobytym głosem
przeskakują z obcym towarzyską fosę.

Ale kiedy schodzi, kiedy mija faza
..jak gdy łączność zrywa: "co mówicie, baza ?"
Nagle własnych planów, ciała potrzeb, ulic
nie mam weny kumać, nudzi mnie to, muli.

Bo to wszystko - kiedy była trawa, poszedł ten buch w krzakach.
Gdyż inaczej.. Łe k.. - chodząca po mieście padaka!
na trasie niejedna - "dobrze, że tak szybko poszedł" - zasyczała draka
wyrazem twarzy po ludziach skakał
jeżeli wcale się nie zbakał
nie był choć trochę, ani - tak milutki
gdy buch nie poszedł pełen i calutki.
Na użytek różnych czytelników którzy wyrabiają sobie opinie o świecie, ludach, czasach i przeżyciach wewnętrznych istot - z moich tekstów, filmów czy postów.

  Jeżeli jedziesz pociągiem i są dwie babcie, obie w chustach w kratę, z czego jest zgryźliwa i w ogóle się nie zaprzyjaźniasz, bo narzeka i gada żeby zamknąć okno, patrzy się gdy prychasz albo memlasz bułkę i spada ci trochę na koszulę - patrzy się wtedy jakby to było wielkie co! nie wiadomo, halo - jakie wydarzenie, ale nawet nie możesz odpowiedzieć swoim bezczelnym wzrokiem ponieważ jest na tyle stara że nie wypada, i ona o tym wie.
     Ale jest też druga babcia, która charczy i tak cichutko dyszy takimi krótkimi seriami (co dopiero później wydało ci się nie do końca wiarygodne) ..ona tak utyka, widać wyraźnie po tym jak idzie powoli, że ma trudności... Pieskiem się opiekuje czule, resztką sił; więc pomagasz.
Potem się okazuje, że piesek wracał od weterynarza. Coś mu odjebało, a poza tym jakaś groźna nieznana choroba, wirus z Afryki czy coś. Na widok krwi z twojej dłoni babci rozwiązał się język.
     Mogła to powiedzieć od razu, kiedy ją zapraszałeś do przedziału.

    A druga babcia cię tak nie zdenerwowała, bo jej najpierw nie polubiłeś i jej nie pomagałeś. Też mogła mieć pieska z niespodzianką, ale to nie na nią potem psioczyłeś, nie o niej myślałeś z wkurwem wielokrotnie w ciągu dnia.

  To nie masz prawa formułować sądów, jakie są babcie w chustach w kratę - w ogóle, per se, jako społeczny podrodzaj autobusowo-uliczno-sklepowo-parkowy.

  Więc może trochę tak było z formowanymi przeze mnie opiniami o Ukraińcach, o ukraińskim ludzie. Jako że się zdenerwowałem przy takiej czy innej okazji, a poza tym byłem i stale jestem celem różnorakich prób tworzenia prądów i nurtów w moich poglądach, zmieniania moich perspektyw, również systemów wartości.
    Tak więc po początkowym zachłyśnięciu się emocjonalnością i szczerością twarzy człowieka ukraińskiego, jak również już po tym pierwszym prawdziwym hejcie, kiedy poznało się tę drugą, mroczniejszą stronę - którą może ma każdy naród - pragnę ustabilizować nieco obraz, znów za pomocą słów własnych.

   Kiedy ukraiński człowiek ma kłopoty na swojej ziemi, oplecionej przez obce siły i moce, i czasami na dalekiej ziemi łatwiej rozłożyć się obozem niż na własnej, blisko cmentarzy ojców - to on może przyjść na czyjąś ziemię, tam dostać pracę i jeść, i gdzie spać i zapłatę. Błędem byłoby jednak oczekiwanie, że w tych pokazanych mu i wyznaczonych ramach, pozwoli on potulnie się cisnąć po kres swoich dni.

  Zaletą ludzi ukraińskich jest szczerość. Jedynie bardzo ważny powód może skłonić ich do ukrywania swoich prawdziwych uczuć, na przykład wojna albo potrzeba zdobycia przestrzeni gdzie można nie tylko żyć, ale wręcz żyć z godnością.


Przodkowie ich zajęli ziemię bardzo żyzną i dobrą, bogatą i urodzajną. Ciepło się tam żyje, jest fajne morze. Niestety wieść o tym rozeszła się po całym świecie i najróżniejsze plemiona, grupy, mafie i mocarstwa - zapragnęły mieć to dla siebie; stąd problemy ukraińskiego ludu, trwające wciąż w 2022 roku.

Geny ich dobre, twarze piękne, ciała silne - a jednak, sami między sobą walczą, siebie gniotą i między sobą się kąsają, że potrzeba żeby naprawdę ktoś ich wkurwił, ażeby stanęli chmarą wszyscy razem.

Potrafią fajnie żartować. Nie obrażają się od razu. Nie nienawidzą, gdy pierwszy albo drugi raz zdenerwujesz.

  Nie są jednak tak jednorodni narodowościowo jak na przykład Polacy, występuje wiele podgrup etnicznych oraz temperamentów i międzyludzkich usposobień, w zależności od regionu.

  Osoba z Ukrainy potrafi okazać ci życzliwość "na kredyt", nawet jeśli nie masz wiele powodów podejrzewać, żeby w drugą stronę często spotykała się z czymś podobnym.

  Czasami żyjesz sobie żyjesz, w jakimś miasteczku, i kurwa niby jest to życie, podobne do tego co na filmach, reklamach i w opowieściach modnych gogusiów z knajp - ale jakoś tak nic się nie dzieje, tak jakby leciał serial i po siedem razy dawali drugi odcinek, potem siedem razy trzeci... A potem przyjeżdżają osoby narodowości ukraińskiej i z tego, co do tej pory było filmem czarno-białym, robi się film kolorowy; chociaż wciąż powtarzają się odcinki.

  Wierzyć, że Ukraińcy nie będą chcieli się zemścić za poniżanie, to tak jak wrzucić kamyczek do stawu i oczekiwać, że nie rozejdą się kręgi.

Skrycie pomagają i skrycie szkodzą,
lecz jawnie twe myśli przywodzą.
Wiedział to filolog i wiedział to woźny
- ludzie są to hardzi, mocni, groźni.
To są zajebiści ludzie
zrozum ich, pomówimy o cudzie.

Z liter nagonka ma na nich wyszła
potem przystanęła, zaczęła rozmyślać.
Żywiej gdzie dziś bije słowiańskiego ludu
serce - po której stronie Bugu ?
Gdzie chodzą ludzie smętni, tak spokojni
jak gdyby zamierzali grzeczni być też w czasie wojny ?
Czy tak jak kiedy grałem ja w Cywilizację,
Rosja uderzyła wpierw w silniejszą nację ?

Czyżby mieli być gorsi, bo u siebie gnieceni ?
Następstwem to przecież bogactwa ich ziemi.
A ich pamięć zniewag jak biała koszula...
godność może strzelić, napięta jak struna.


Gdzie w glebie prócz życia, cenne kruszce, skały
żył z dawien lud silny, męstwem niebywały
Twarze wstrzemięźliwe
oczy czujne, mściwe
To są ludzie ciepli, czuli, twardzi
posiadania w domu broni i przyjaźni warci.
Chodzą spracowani i uparci
jakby próbowali się weselić
obawiając, czym pojutrze życie znów ich zdzieli.

Hipoteczna, ale jakże możliwa i napraszająca się rozmowa gwiezdnych pająków z niemieckimi iluminatami, którym wydawało się że mogą torturować żywe atomy ich króla jeżeli na opanowanych przez nich terytoriach funkcjonował złożony, wielowarstwowy system "słupów", "tych co nie wiedzieli", "tych co zapomnieli zapytać", "tych co źle zrozumieli", "tych co źle naliczyli" - i dopiero na końcu oni, którzy mieli to tak wszystko zorganizowane żeby móc porywać, gwałcić i torturować, a w razie czego powiedzieć że to fatalna pomyłka bo oni myśleli że wymierzają spawiedliwość:

Gwiezdne pająki: - Czy wy macie takie torebeczki z nasionami warzyw i kwiatów, które służą do sadzenia tychże roślin w ogrodach i na działkach ?
Niemieccy iluminaci: - Tak, mamy takie torebeczki.
Gwiezdne pająki: - Ale my ich nie chcemy, nas to nie interesuje, my ich nie potrzebujemy. Lecz przypuszczamy że gdzieś jest ktoś, kto potrzebuje nasion, może jemu by się przydały te wasze nasiona, on by się ucieszył. A czy wy macie kit do uszczelniania okien ?
Niemieccy iluminaci: - Tak, mamy kit do uszczelniania okien.
Gwiezdne pająki: - Zapewne gdzieś ktoś ma nieszczelne okno i by się ucieszył, gdybyście mu powiedzieli że macie, a nawet się podzielili, udostępnili. Ale my go nie chcemy, nie potrzebujemy, nas on nie interesuje. Dlaczego atomy naszego króla były męczone ?
Niemieccy iluminaci: - Mamy na to wytłumaczenia i usprawiedliwienia, ogromną ilość. Również dokumenty, wyroki sądowe, oświadczenia.
Gwiezdne pająki: - To byście musieli znaleźć kogoś, kto by chciał tego, oczekiwał, pragnął tego słuchać, w to wnikać, jakoś to kontemplować. Nas obchodzi to co zrobiliście, a nie jakie wytłumaczenia wy mieliście przygotowane na użytek tego waszego zakłamanego systemu. Znajdźcie kogoś, kto ich łaknie - nam nimi nie zawracajcie głowy. To co robiliście nas interesuje, nie to co mieliście przygotowane, żeby się tłumaczyć.
21 września 2022



Maskarada przyszykowana z liter
która mym dniom ma być nitem.
A więc szczerze wyznam: z kapelusza wzięta
anegdota, może zaraz w wers przycięta
rymem wykończona sunąć niby od niechcenia
starannie szmuglując coś do załatwienia.
I nieraz gdy do później nocy i kresu zmęczenia
i nie mając co zyskać, ani do stracenia
awaryjne już praktykowałem oddychanie
ale jeszcze, jeszcze trwało pisanie !..



Skoro świt wstaję
żal patrzeć co zrobili z tym krajem
wsuwam szybko byle co, gdzie tu do dobrobytu
mijam ludzi strudzonych, w twarzach ich brak zachwytu
zadyszany dojeżdżam; lista, plecak i biegnę
o mało bym zdążył, nawet jeśli - ledwie.
Zaczyna się arbeit, groszowy zjazd zdrowia
gra nerwów i mięśni - to dniówka typowa.
Piję, zjadam, pytam - w robotę nie wnikam.
Na to nie mam głowy, zdrowia
unosi jak mgła się osnowa
na wszystkich niuansach, tych głębszych
oddaję je umysłom tęższym.
Wiję się potem w domu wciąż w tych samych myślach
na co mi wszystko to - rzecz nieoczywista.

Twarz Wielkopolanina z lat osiemdziesiątych:
motocyklista nad kuflem ..może wyjdzie, może będzie miał wąty
na jesiennym stadionie - chrypnąc - jeden z liderów kibiców
w szybie pociągu dziewczyna, wciąż przyglądająca się swemu licu
porucznik SB, gdy po pracy na strzelnicy ćwiczył
zegarmistrz obserwujący przechodniów na ulicy
Jak gdy się zgubiłeś na stadionie, ten co cię znalazł pan
gdy ZOMO kontroluje targ, ktoś zwijający w pośpiechu swój kram
kolekcjoner na poczcie widząc brakujący znaczek
działkowicz za płotem, znów ciśnienie mu skacze
jak gdy się otwiera kufer skarbów tym, co dożyli piratom
niby punk, kiedy w centrum miasta kroczył z gołą klatą
w centrum dowodzenia promem, gdy kierownik krzyczy
doświadczony przewodnik, gdy mu wąż zasyczy
jak nauczyciel, który właśnie dostał awans
pijany gość z klasą, z drzwi hotelu wypadał
jak fragment kosmicznego statku w stepie
przed domem milicjant, z mocy prawa wie lepiej.

Twarz Wielkopolanina po wejściu do Unii -
coraz mniej ogiera, coraz więcej mumii.
Jak ktoś, kogo pytasz, dokąd jedzie tramwaj - on nie wie
jak napoczęta ryba leżąca przy mewie
wykopali skarb w lesie, lecz wór przetrzebiony
książka z której dzieciak powyrywał strony
nawet spoko impreza, gdzie nie było trawy
co im się nie chce straszyć w dworku zjawy
miał wybuchnąć wulkan, lecz zabrakło lawy
ma zamiast gorzkiego tabletka smak mdławy
walkower - nie było meczu ani zabawy.

Jakby im potrzebny był market do życia pretekstów ?
żywności GMO wynik masowego testu ?
czy spadł na nich nanokurz bez atestu.

Moja twarz, tak sobie kiedy chodzę i jeżdżę, albo robię coś czy rozmawiam z ludźmi - jak:

gdyby w kasynie nafukany gangster proch rozrzucał na stole z ruletką
goryl mutant na dzielni, szedł do świateł stanął twarzą z karetką
hełm i kokpit gdzie pilot, bystry wzrok, jest gotów
z podprzestrzeni kosmita wszedł w plan reklamowego spotu

co rozhuśtuje bajkę kaczor
piłkarz, za którym kibice płaczą
nie dostał się do Gwiezdnych Wojen aktor całkiem spoko
wiadukt autostradowy w stylu rokoko

jak rozbitek w łodzi, pięć miał win i pięć ciast
lecz niestety nie potrafił czytać z gwiazd.

Jak który wchodzi pojeb do tramwaju,
dokonał już schiz dzisiaj paru,
i w wielu też miejcach był miły
to nie miał, to targały nim siły..

Jak sierżant, co wychyla się z helikoptera
jak ktoś, kto wyłysiał z pozera
czarodziej z liczb błędem w nowojorskim metrze
groźny stwór z kosmosu, uśmiechnięty w swetrze.

Jak zjebuś, który nie przepuścił w drzwiach
jak z którego kapie mocno - dach
boisko gotowe do gry, lecz to wieś - mgła, rosa, nierówno
potwór w lunaparku, szczękę miał wysuwną

Jak pasażer w pociągu, co spraw losów pełen
jak pojebany, co z łąki nie schodził jeleń.

24 IX 2022
1. Funkcjonowały wrabialnie, gdzie rzekomo ktoś stawał się złym człowiekiem, wręcz potworem, przez to że znajdował się w jakimś pomieszczeniu i nie przechodził do innego pomieszczenia, aby tam wymówić określone słowa. Najporządniejszy człowiek, nawet papież - mógł tam przychodzić i też by go uznali za potwora, przez to że on nie robił tego co sobie wymyślili (sami bezpieczni) że powinien w danej sytuacji.

2. Na ich użytek to mogło trzymać się kupy, moralnej - ale tego typu ordynarny, prostacki, widoczny dla chrząszcza i źrebaka przekręt, tani - tańszy niż z targowiska, jakby to dzieci robiły - prezentować cywilizacji gwiezdnych pająków jako usprawiedliwienie że torturowało się atomy ich króla - ..no to jest w zasadzie obraza, tak jakby powiedzieć: "A może wy jesteście tak głupi, że się nabierzecie na te idiotyzmy ?"

3. Czyż w ten sposób nie obrazili cywilizacji, dla których ujmą byłoby twierdzić o nich bądź przypuszczać, że utrzymywałyby więzi z wykazującymi taki poziom zakłamania systemami ?

     Tyle mieli pałacy i tyle mieli wolnego czasu, a jednak nie starczyło żeby się dobrze zastanowić. I sami ściągnęli na siebie gniew.
                                    Zrodziła się między nimi pycha i nie umieli jej pielęgnować, niby zielska w ogrodzie.
A gdyby towarzysz Mao wrócił do Chin w 2022 roku i zobaczył te wszystkie wieżowce? I zobaczył te banki, te giełdy, wszystkie drobne sklepiki, ten cały kapitalizm przeciwko któremu kiedyś poprowadził ludzi, ów podział na społeczne warstwy, żeby obalić który onegdaj maszerowali tak wytrwale..? I zobaczyłby jak im dobrze, tym wszystkim którzy jego idee, imię i legendę potraktowali niby narty czy sanki, na których pragnęli daleko zajechać i im się to udało ? "Już mniejsza o odkształcenia... -Mao nie ma, to się nie pogniewa."



         Szli czyści i piękni w sercach, odważni wyszli.

              Ale żeby nie mieć łbów ukurwionych, po drodze, musieli oni - tak się złożyło, takie były okoliczności - wyznawać pewną ideologię, i recytować ją na wyrywki, nawet zapytani nagle wieczorem podczas popijawy.

   Nawet to była fajna ideologia, kiedyś, dopóki tak wiele do niej nie podoczepiali - że z systemu zasad i wartości wymierzonego przeciwko poniżaniu człowieka przez człowieka, porobili doktrynę właśnie takie poniżanie zakładającą, a niekiedy wymuszającą, od osób które inaczej by tego nie robiły, i na przykład podbijały sąsiedni kraj bez poniżania jego mieszkańców, także Słowian.

   Tak jakby był frankofoński posąg z epoki, kultury dawnej, wykonany onegdaj przez kogoś kto się naprawdę na tym znał, wiedział jak to zrobić - żeby on był piękny, a nie szpetny; żeby on świat wzbogacał, nie tylko przyciągał uwagę. I potem jakby przez wieki różego typu gangi, które były przy władzy, dodawały mu szarfy i tatuaże, pierścienie i srebrne płyty pancerza na piersiach, pióra i diademy, zegarki. Tak że potem by wyszło coś z grubsza "na bazie" oryginału, ale w sumie już coś innego.

   Bo w międzyczasie - wiadomo, tu jakiś spidziarz przejął władzę, tu pojechany pułkownik, tam ktoś chciał się wykazać gorliwością i ideologiczną orgiastycznością ..więc pododawali do doktryny nieco tam i siam, aż na końcu sami się boją tego czym są - czy to o to chodziło ?
    Kto pierwszy powiedział: "A teraz dodajmy coś do ideologii, żebyśmy tak się nie rozeszli dziś wieczór z niczym" - ?

To nie pora na minki, kiedy jedni Słowianie drugimi gardzą, bo ktoś kiedyś chciał błysnać śrubując ideologię
choć nie twierdzę że wszystko jest fajnie, kiedy oni tak chodzą jak warzywa
Budzi się normalny około dziewiątej
dzień wypada zacząć, symulować wątek
myśli co by zjeść, o tym gdzie dziś pójdzie
jaki film wieczorem, by oddać się bujdzie
z kim o czym rozmawiał, a co będzie robił
tak jakby nie wiedział, po co ręce nogi
po co życie, usta, skąd się tutaj biorą
..co z wewnętrzną zagadką, horyzontem, wolą.
"Najlepsi z najlepszych czy
wierzchnia warstwa poppeliny"

wiersz ten dedykuję ich rodzicom, którzy wypromowali ich na te stanowiska
Było raz miasto i było jezioro
a ścieżka rowerowa wkoło.
Czasem jeździłem tam sobie po świcie
gdy ślimaki wracają wieść wśród roślin życie.

Niekiedy już była dziewiąta jak byk;
mżawka, wędkarz i ja - oprócz tego nikt.
Raz dotarłem - są! jeżdżą, patrzą, chodzą
bujać w myślach chciałem, oni je przywodzą.

czy to rondo w Pekinie,
że co chwilę rowerzysta minie ?
czy jestem w San Diego w marynarki bazie,
że praktycznie same obce twarze ?
czy to w Rio dzielnica biedą dotknięta,
że atmosfera wyraźnie napięta ?
w Meksyku czy to kolejki stacja ?
tłum w ruchu - dramat, inscenizacja..?

Choć główka pracuje raz wolno, raz szybko
i myśl, którą niegdyś miałem niby szablę gibką
dziś czasem swą widzę, w ziemi niby pręt
komputer rzucony w odmęt
namoknięty skręt
zegarek na szybce pękł
jak zabrać głos lęk
są szafy, ale nie ma wnęk
dziwny ma wzrok i nie chce jeść sęp
sztangista wydał z siebie szczery jęk
długo ktoś pierdolił, w końcu niemo klękł

Skoro o tej porze zwykle osób tuzin
a tu prawie setka, wielu obcych ludzi
dobudzeni, czujni, skupieni, zerkają
"patrz ich, kurwa znowu coś odpierdalają..!"
leżąc na pomoście z mglistym, wolnym wzrokiem
pogodziłem się z namolnym umysłu wyrokiem.
Kropką przy nim, której tak nie chciałem
były te ich miny ..znam! - zarozumiałe.

Czy gdyby robili akcję w wiosce 1500 ludzi
grabiami próbowaliby podejrzeń nie budzić ?
Ktoś wtedy zarobił, był przeciek jak zwykle
robota od nowa, mkną godziny chytre.

komu taka godzina może się wydawać akuratną na miny zarozumiałe?
wyjaśnijcie chociaż to.
Żeby oni nie brali na akcje tych zarozumiałych wyrazów twarzy - chociaż tyle czy mogliby zrobić dla społeczeństwa ...którego rzekomo tak bronią i to za to biorą wypłatę, spodziewają się premii ?!?
   Niech oni się naoglądają amerykańskich filmów, na przykład gdzie Gene Hackman gra - tam oni nie robią takich min zarozumiałych, na akcjach, tylko jak gdyby byli czymś zajęci, ale nie zgrywaniem wielkich fajfo-kurwa-nie wiadomo kogo.
To jest nieokazywanie szacunku starszym ludziom, którzy byli kiedyś siłą żywą tego kraju - pielęgniarkami, nauczycielkami, motorniczymi, aptekarkami. Obecnie młode osoby, którym rodzice załatwili pracę w atrapie polskiego kontrwywiadu, mogłyby chociaż trochę bronić społeczeństwa - na kurwa jako takim poziomie, chociaż! - i chociaż tych starszych osób, jak wszystkich im się nie chce, a rodzice i tak tuszują, bo to i tak atrapa, a Niemcy czy Indie mogą sobie kupować państwowe firmy stworzone harówą dziesiątek tysięcy istnień.
 To jest takie nieokazywanie szacunku starszym ludziom, moim zdaniem, ta żenada którą oni potrafią uskutecznić, gdy tylko odjadą gdzieś dalej od rodziców.

Albo pracujemy, albo pozorujemy myśląc że tatuś załatwi dobrą ocenę naszej pracy, okej?
    Tu u mnie tatuś nic nie załatwi.

Chcieli dobrze, ale nie wyszło jak zwykle.
nie od dziś to tak jest, od dziś - nie; nie od dziś.
 I do następnej wypłaty. Atrapa.
powrót na stronę główną