nowa taktyka:  wszystkie dopiski w jednym miejscu
powrót na stronę główną

myśli myśli myśli
za dużo myśli
myśli mnie napędzają, myśli mnie zakażają
myśli się porozumiewają


połączenie wyników badań NASA z kaligrafowanymi 800 lat temu dłonią zakapturzonego mnicha wersetami starych demonologicznych ksiąg, branży już wówczas licznie reprezentowanej księgarsko, choć wolumin tyle wtedy kosztował co pojazd i wątpię by wydawano na głupoty -> hipoteza: "myśli są naszymi przeciwnikami"?     Czy 55 000 lat temu przodkowie też mieli tyle myśli, z których liczne dołowały ich albo kręciły nimi w kółko?    Ile procent Twoich myśli jest naprawdę twoich? 60% ? To i tak nieźle; ( 99% ..?! to dlaczego nie miałeś ich w dzieciństwie, kiedy było fajniej?) ...może te niektóre myśli gdzieś 'złapałeś" ?..      Nie jest czasem fajno chwilę bez myśli? Tak po prostu gdzieś się położyć, odetchnąć i wyluzować na sekund wiele bez pośpiechu nigdzie, nawet w głowie - podryfować chwilę jak wieczna żaglówka na niezliczonym oceanie, tak jak miało być?
         A co jeśli myśli.. przybyły pewnego dnia!..  i wtedy skończył się raj, a pozaczynały schizy? Z maczug i kwiatów żeśmy przeszli do toporków i pułapek, bo podsunęły nam to ..myśli? (nie no, to może zbyt zezowate uproszczenia, ale mogło tak być jakoś mniej więcej, nie można wykluczyć a raczej coraz bardziej trzeba będzie skluczyć)
                        Przydałyby się takie urządzenia z kukułką, że raz losowo w ciągu dnia gdy nie śpisz to by się odzywało, i wtedy szybko analizuj jaka była właśnie twoja poprzednia myśli - najpierw ją uśpij jak strzałką tygrysa, a potem spójrz na to z dystansu czy na pewno to była twoja.
        Również można by na patrzeć trochę w inny sposób, wątek poboczny, ważne ich szlaki logistyczne - dowiadujesz się przez telefon, że ktoś szerzy przeciwko tobie nienawiść, zaczynasz o tym myśleć i już turla się nienawiść po twej głowie, już ty dalej to ciągniesz i rozmnażasz w planowanych wariantach przyszłych słów i kontrakcji - 'hate' jako coś w rodzaju formy żywej?  Może w pierwotnych czasach jak było trzeba, to szedłeś i rozwalałeś w nocy ogniokrada maczugą, gdy spał - ale nawet wtedy go nie nienawidziłeś, nikt wtedy nie znał takich odczuć.
  Coś może być na rzeczy, nawet jeśli nie wszystko to coś w tym kurde jest. Czy jesteśmy atakowani przez obce myśli z kosmosu - my, Ziemia? I od 10 czy 6000 lat? One potrafią się porozumiewać i inne sztuczki, zwłaszcza w umysłach gdzie to ich biosfera właśnie - czy to już są inne istoty, te niewidzialne co czasem cię obserwują z kąta?
  Przecież jeżeli po planetach w kosmosie występuje życie, to istoty mają umysły, a więc taka zaraza mogłaby się szerzyć przez galaktyki, gdyż pasożyty te wszędzie znajdą swoje środowisko; właściwie tylko to mogłoby się łatwo rozprzestrzeniać, teraz przychodzi mi do głowy; wystarczy radyjko. Teraz myślę: to nawet więcej niż prawdopodobne.